Re: Wandystan: Za granicą o Wandystanie

From: Paweł Michaiłowicz <p.ciupak.micronation_usunto_at_o2.pl>
Date: Mon, 20 Jul 2009 00:31:06 +0200


Dnia 20-07-2009 o 00:14:39 Lord Darth "Ruda Grażyna" Kanzler <von.thorn_usunto_at_gmail.com> napisał(a):

> Czytamy tam mianowicie, że, zgodnie z duchem czasu, Autorzy opowiadają
> się zgodnie za „wszechstronnym rozwijaniem współpracy z Mandragoratem
> Wandystanu, kluczowym i strategicznym sojusznikiem Dreamlandu”.

Tzn. że chcą zrobić z nas satelitę? No wai.

> Przed kilkoma miesiącami na liście dyskusyjnej Mandragoratu
> za sprawą jednego z lokalnych prominentów pojawił się wątek ewentualnej
> unii dreamlandzko – wandejskiej.

ŻE CO??!!!???!!!???

Kto tak powiedział, rączki do góry i do Engels III. MIGIEM!

(tak, wiem że E3 to domena Pupki, ale on pewnie by zarządził to samo)

> Wobec nikłego zainteresowania pomysł szybko upadł, ale był to czytelny
> dla nas sygnał, że w kraju Wandy jest do ugrania wcale niemały kapitał.

Widać, autor artykułu to idiota. Wyłożył na stół wszelkie karty dyplomacji burżujlandzkiej.

> Owszem, ludyczny Wandystan jest, jak tu i ówdzie czytamy, "krajem
> wolności
> i pluralizmu politycznego", ale, bądźmy szczerzy, któż nim, przynajmniej
> formalnie, nie jest?

Państwa burżuazyjne, oczywiście.

> Jedna Leblandia informowała przed laty na swoich stronach, że
> będzie swym przeciwnikom prasować genitalia, ale to przecież sama radość
> czytać podobne nonsensy.

ROTFL!
> ideowo pustym jak wydmuszka Dreamlandem.

Śwjynte słowa!

> Jest oczywiście nasz osławiony ekorryzm (względnie: legalizm
> postarturiański), który mimo upływu lat wciąż ciepło opalizuje,
> generując na zewnątrz sympatyczną aurę zdyscyplinowanego państwa prawa,
> w którym nie używa się słowa "kutas". Gdzie indziej toczone są zaciekłe
> boje z neokidami. My ich zanudziliśmy.

Ciekawa strategia. Tylko że zanudzając ich, raczej słabą się aktywność osiągnie.

> Pisać o jakichś "imperialistycznych interesach klasy burżuazyjnej
> niektórych mikronacji", które to mikronacje mielibyśmy z tegoż powodu
> sekować, to popełniać grzech ciężki, najcięższy może, bo wymierzony w
> rozum.

Kretyn.

> Jaka "klasa burżuazyjna", czyje "imperialistyczne interesy"”?

Np. Kefasa, duo Svobody i Kriega czy Dłążkiewicza i de Yremy.

> Notabene: Przecież jeszcze wczoraj to my, Dreamlandczycy, społeczność
> eks-monarchofaszystowskiego obozu obszarników, gauczów i rentierów,
> reprezentowaliśmy, zdaniem naszych dzisiejszych sojuszników, owe
> imperialistyczne interesy. Już nie reprezentujemy?

No właśnie, szkoda że tradycyjna antydreamlandzkość ustąpiła miejsca pragmatyzmowi i (tfu!) ugodowości. :(...

> Ba, dla nas samych powyższa etykietka, zabawna i nieszkodliwa, była
> swego czasu narzędziem spontanicznej samoidentyfikacji.

Bo Wandystan powoli się robi bezideowy, jak piersze lepsze państwa burżuazyjne.

> Z komsomolskim pozdrowieniem,
> Jacques de Brolle

Może ktoś przekazać tow. Jacquesowi de Bille mój powyższy komentarz? Z góry dziękuję. Serdeczne 'Wypierdalać!' wandejczykom, a burżujlandczykom gorzkie: 'wy-pier-dalać! wy-pier-dalać!'.

-- 
Paweł Michaiłowicz, pozdrawiam
Received on Sun 19 Jul 2009 - 15:36:16 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET