W liście datowanym 21 czerwca 2009 (13:33:08) napisano:
> Gówno, a nie ważna debata. Właśnie przez takie „akcje” ludziom się po
> prostu odechciewa zabawy w wirtual. Afera taka, jakby MUP decydował o
> niewiadomojakważnym czymś, a te głosy RSiT, czy Al Rajnu miały decydować o
> eksterminacji noworodków wandejskich.
?????????????????????????????????????????
Po kim jak po kim, ale po tobie strzału z dupy się nie spodziewałem. No szkoda, myślałem że jesteśmy po jednej stronie barykady. Przede wszystkim po naszej stronie są też inne delegacje, przeciwko jak na razie są amatorzy wielbłądów i niezrównoważony kolega Komosiński. Sytuacja się klaruje, zobaczymy co z niej wyniknie. Jeżeli nasz projekt nie przejdzie, powstanie groźny precedens. Jeśli tak się stanie, Wandystan nie będzie stał obok. Prawdopodobnie stworzymy kolejne 10 federacji w ramach Wandystanu (Zongyi, jakiejś Pindzi Mindzi, a co sobie będziemy!) i wtedy zobaczymy kto więcej punktów do lansu.
> Jak to nie jest upolitycznianie sportu, to ja jestem Ajatollah.
> EOT.
Mój dziadek mawia, że "nie można być jedną dupą na dwóch weselach".
Sytuacja Al-Rajnu i Sarmacji (RSiT) jest właśnie złamaniem zasady o
dwóch weselach.
-- Michał CzarneckiReceived on Sun 21 Jun 2009 - 04:48:53 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET