Nie czuję się dyskryminowany w Europie. Prosze o przykłady. Demagogia.
> Więc pytanie rodzi się, w jakim sensie dyskryminować? Sprawa seksu i
> seksualności winna pozostawać w zaciszu domowym. Jak dwóch facetów lub
> dwie kobiety chcą ze sobą kopulować to proszę bardzo. ale czy muszą z
> tym wychodzić na ulicę i epatować tym? Czy ja muszę być zmuszany do
> oglądania i wysłuchiwania tego? Nie.
Nie bardzo rozumiem (lub raczej Pan nie bardzo rozumie o co chodzi). W jaki sposób dopuszczenie do rejestracji związków homoseksualnych przekłada się na epatowanie seksualnością na ulicy? Prosze o konkrety.
> Odmowa nadawania specjalnych uprawnień niewielkiej grupie ludzi nie
> jest dyskryminacją!
Jeśli uznać związek homoseksualny za równy z heteroseksualnym, to nie chodzi o żadne specjalne uprawnienia. Małżeństwa cywilne przekładają się na konkretne przywileje (podatkowe, prawo do dziedziczenia, zwykłe sprawy jak prawo do odwiedzania partnera w szpitalu itd.). Jeśli, jak Pan mówi, akceptuje Pan fakt, że osoby homoseksualne mogą tworzyć związki (w zaciszu domowym), dlaczego nie zrównać tych związków w prawach ze związkami heteroseksualnymi? Czy to tak boli, że ludzie będą szczęśliwsi?
> Co do modeli zachodnich. To proste. U nich kiedyś było tak jak u nas.
> Czy wtedy homoseksualiści domagali się adopcji dzieci? Nie. Oni
> chcieli uprzywilejowane prawa związane z rejestracją. Czy na tym się
> skończyło? Nie. Potem musieli doprowadzić do tego, aby te tzw.
> "związki rejestrowane" były nazywane małżeństwami i odbywały się w
> kościołach katolickich. Co oczywiście nie mogło nikogo urazić. A skąd!
> Skończyło się? Nie. Bo skoro to już "małżeństwo" to trzeba wymusić
> prawo do opieki nad dziećmi. Skończyło się? Nie.
To nie są przykłady, tylko brednie. Jakie śluby w kościołach katolickich? I nadal nie wiem, gdzie to urywanie ręki. Przecież homoseksualiści mogą wychowywać dzieci w zaciszu domowym. Ani nie epatują tym, ani nie zmuszają Pana do oglądania czy słuchania tego, jak wychowują dziecko. Ponownie: czemu ludziom bronić, żeby byli szczęśliwi? Jak chcą to nazwać małżeństwem, niech sobie nazywają, skoro ich to uszczęśliwia. Czemu im Pan zagląda w zacisze domowe?
> Dlatego twierdze, że ustępstwo w tej jednej sprawie nasili lobbing na
> ustępstwa w kolejnych sprawach. Wszak Polska winna dostosowywać się do
> "standardów" europejskich.
Ponownie nie pojmuję gdzie to się przekłada. Jeśli politycy są w stanie oprzeć się lobbingowi na rzecz związków teraz, czemu ci sami politycy nie będą w stanie oprzeć się lobbingowi na rzecz małżeństw w przyszłości? Stracą wolną wolę, czy jak?
Skoro Pan nie chce dawać przykładów, ja dam kilka. Związki partnerskie funkcjonują m.in. w kilkunastu państwach europejskich. W Danii od 1989 a na Węgrzech od 1996. W ciągu 20 lat Dania nie wprowadziła jeszcze małżeństw tej samej płci. Da się? Da. Z kolei spośród pięciu państw w Europie, gdzie małżeństwa tej samej płci są dopuszczalne, tylko Norwegia i Szwecja uznawały wcześniej związki partnerskie. Ani Belgia ani Holandia ani Hiszpania nie miały wcześniej podobnych przepisów, zanim wprowadziły małżeństwa homoseksualne. Więc gdzie te przykłady lobbingu i wyrywania ręki? Lobbing lobbingiem, a rząd mamy wciąż suwerenny i podejmujący własne decyzje. O to się proszę nie martwić. Jeśli argument z "wyrywaniem ręki" jest Pańskim jedynym argumentem przeciw związkom partnerskim, to nie ma Pan żadnych argumentów i posługuje się wyłącznie utartymi stereotypami i demagogią.
(-) Pavel Svoboda Received on Tue 16 Jun 2009 - 06:08:24 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:26 CET