>
>
> --- In wandystan_usunto_at_yahoogroups.com <wandystan%40yahoogroups.com>, Iwan Maria
> de Folvil-Arped <ingawaar_usunto_at_...> wrote:
> >
> > pokazać logi z gg?
>
> Wiesz, po owocach ich poznacie. To prawda, ze przez moment najchetniej
> napuscilbym na Troya stado bawolow baridajskich, zeby go stratowaly, ale
> bylem wk...ny i to przez jakas godzine moze. Nie zdarza ci sie? Nie jestem i
> nigdy nie mowilem ze jestem idealny. Pytanie istotniejsze jest takiego, czy
> kiedykolwiek kogos sie z Wandystanu wyrzucilo? Na nie odpowiedz...
>
> Mi sie nie podobalo takie a nie inne zalatwienie sprawy przez Troya - bo
> powolywal sie na zbedny formalizm (zbedny calkowicie, i to nie podlega
> dyskusji) podczas gdy postawa prawna jego przewodnictwa nad obradami byla
> MOCNO naciagana. Mi to nie przeszkadza, bo SUPER przeprowadzil cala
> ceremonie, sprawnie i w ogole. Natomiast interpretowalo sie prawo bardzo
> celowosciowo a nie literalnie w przypadku jego przewodnictwa, to tak samo
> mozna bylo postapic ze mna -i przekazac mi haslo na gg, ktore troy zna. Ale
> Troy, jak to Troy ,sie uparl. Uwazam, ze nieslusznie. No ale koniec koncow,
> to ja ustapilem.
>
> Natomiast, kiedy wiedziales ze grozi nam jakis tam podzial, ty myslalels
> glownie o tym, ze chcesz byc OS. Juz 2 x cie wybrano, ale przez to ze byles
> nieobecny nie mogles objac urzedu. Zwolniles sie z pracy - a tu nagle Khand
> - robi jakies fochy. Tak to moglo wygladac. Ale zamiast sprobowac moze
> zrozumiec drugiego czlowieka, to oczywiscie mysl tego ze mozna popsuc ci
> zabawe, przeslonila ci wszelka empatie. Wiem, bo sam bywam egoista - wiec i
> moge wyczuc ten egoizm i u ciebie. A uwierz, ze ja z kolei musialem sie z
> Toba obchodzic jak z jajkiem. Patrz ostatnie przyjscie RCA chociazby.
> Zwyczajnie musialem sobie nalozyc autocenzure, zebys sie przypadkiem nie
> obrazil totalnie i nie odszedl. To znaczy musialem mocno wazyc slowa. Nie
> oznacza to, ze jakos tam pisalem nieprawde. TO nie tak, naprawde uwazam
> ciebie i twoja tworczosc za bardzo dobra, miejscami ocierajaca sie o jakis
> tam blysk geniuszu, i naprawde mam powody, zeby w pewnym stopniu Roberta
> patrzec przez pryzmat jego przeszlosci, ale czemu nie dac drugiej szansy? To
> ty zniechcecales nowego mieszkanca, ktory chce byc aktywny, ale to ciebie
> trzeba bylo utwierdzac w tym ze jestes doceniany, zebys sie nie obrazil. O
> to mi chodzi, z tym jajkiem.
>
> I moj foch wczoraj jest moim fochem. Uwazam, ze merytorycznie mialem racje
> i to Troy w tej kwestii zachowywal sie niewandnie. Co do zarzutow
> ustalalania wynikow wyborow, to moje zachowanie w zaden sposob nie odbiegalo
> od dobrej wandejskiej;
>
> Natomiast istotna twojego wkurwi..nia na mnie przejawia sie w tym, ze co ja
> postanowilem to sie stalo na konklawe. Ze taka wielka zakulisowa rola. Otoz
> wlasnie nie. Wystarczy sobie policzyc glosy, zeby wiedziec mniej wiecej jak
> kto glosowal - bo system glosow na to pozwala i nie wymaga jakis
> skomplikowanych rachunkow. Ja tego nie robie, bo sobie nie chce psuc zabawy,
> pozatym nigdy w zaden sposob nie bylem zaangazowany w konklawe bardziej jak
> przez oddanie swojego glosu (nie mowie o wczoraj, kiedy chcialem swojej
> przewagi)... wiec wystarczy policzyc sobie sile glosow, zeby wiedziec, ze
> NIE NAMOWILEM nikogo zeby glosowal na Alchiena. Wystarczylo, zeby
> Dreamlandzczycy glosowali sami na siebie i zebym ja zaglosowal na
> Dreamlandczyka, abys stracil przewage. Potem ludzie widzac, ze zbliza sie
> koniec konklawe i widzac ze Alchen ma wyrazna szanse wygranej - po prostu,
> jak sadze, przerzucili glosy na niego - gdyby tej kandydatury nie
> akceptowali, to by tego nie zrobili. Mojej roli w tym nie bylo. A swoj glos
> oddalem tak, jak ja chcialem. To oczywiscie hipoteza, bo glosowanie bylo
> tajne. Ale sadze, ze wysokoprawdopodobna.
>
> O to mozesz miec pretensje - ale nie jest to zaden wyraz wszechwladzy, bo
> poza sila mojego wlasnego glosu w zaden sposob nie wplynalem na wynik
> wyborow. Ale z drugiej strony, czy to ze poparlem, byc moze poparlem nie
> ciebie (jezeli zalozymy ze powyzsa hipoteze jest prawdziwa) nie jest chyba
> powodem do trzaskania drzwiami? Jezeli juz ktos neguje zasady gry, to
> bardziej ty trzaskajac, niz ja w momencie zdenerwowania chcacy udusic Troya
> (a zdenerowowalby sie kazdy). A moze i nie bo z twoim odchodzeniem to
> zazwyczaj jest podobnie jak z moim uzywaniem jakiejs tam wladzy. Obydwie sa
> raczej pod wplywem emocji i przesadzone.
>
> Nie chcialbym, zebys odchodzil. To bylaby wielka strata. Nie chcialbym, bo
> gdyby prawda bylo to, ze uzylem jakiejs zakulisowej roli, to bym zrozumial.
> Ale tutaj NIE uzylem. To nie byly zakulisy - tylko wykorzystanie swojego
> glosu, ktory akurat jako MS jest na tyle silny, ze madrze cedowany, przy
> jakiejs tam zabawie w psychologa elektorow, moze ale nie musi dac taki a nie
> inny wynik. Ale to narzedzie ma kazdy z elektorow. To sa wybory i tyle.
> Mozesz miec co najwyzej pretensje do mnie osobiscie, ze ciebie nie
> poparlem... ale to chyba nie jest powod do odchodzenia? To ze sa inni niz
> ty, na przyklad pojawia sie nowy mieszkaniec ktorego niezbyt lubiles, czy to
> ze jeden z mieszkancow korzysta tak a nie inaczej ze swojego glosu (przy
> czym wybory sa formalnie tajne, i nie musze mowic jak glosowalem) to nie
> jest powod do odchodzenia, czy dowod na autorytaryzm! Wiec jezeli sie
> obrazac do na mnie â€" a nie na Wandystan IMO. A naprawde ja to nie
> Wandystan, a juz napewno niezbyt dlugo.
>
> khand
>
>
>
Mandragor tłumaczący się "bo byłem wkurwiony" to przesada.
Aha i nie namawiałeś do głosowania na Alchiena (do którego Wanda broń nic nie mam!) namawiałeś do głosowania na SIEBIE.
Proszę nowego Ojca Świeckiego o kontakt w celu przekazania mu dowodów rzeczowych na przestępstwo przeciw Duchowi Wandy jakiego dopuścił się towarzysz Khand. Nie chcę owych dowodów upubliczniać na liście ze wzgędu na tajemnicę korespondencji.
A z odchodzeniem - nie chcę żyć w kraju w krórym najważniejsza osoba w państwie jak coś idzie nie po jej myśli grozi odejściem, wyrzuceniem. Nie chodzi o to czy kogoś wyrzucasz - chodzi o to, że grozisz, szantarzujesz.
Być może myliłem się co do Kanzlera, być może nie. Ale to moja i Kanzlera sprawa - nie Twoja. Zwlaszcza, że jak jechałem po Perunie było okej - bo i Khand był wkurwiony na Peruna. Nie wiem czy ktoś Ci mówił Khand ale czasem nie oddzielasz realnego życia od świata wirtualnego.
Pozdrawiam iżyczę powodzenia!
Wiwat Wandystan! Nie Wiwat Khand bo to nie to samo...
-- Ivo de Folvil Czarnuch i neokid. Onomatopej KLSZ Mandragoratu Wandystanu gg: 5605921 skype: scianawschod [Non-text portions of this message have been removed]Received on Tue 09 Jun 2009 - 13:49:42 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:25 CET