Re: Wandystan: Hym

From: Marceli Baldachim Khand <khand_usunto_at_tlen.pl>
Date: Tue, 09 Jun 2009 10:58:26 -0000

Wiesz, po owocach ich poznacie. To prawda, ze przez moment najchetniej napuscilbym na Troya stado bawolow baridajskich, zeby go stratowaly, ale bylem wk...ny i to przez jakas godzine moze. Nie zdarza ci sie? Nie jestem i nigdy nie mowilem ze jestem idealny. Pytanie istotniejsze jest takiego, czy kiedykolwiek kogos sie z Wandystanu wyrzucilo? Na nie odpowiedz...

Mi sie nie podobalo takie a nie inne zalatwienie sprawy przez Troya - bo powolywal sie na zbedny formalizm (zbedny calkowicie, i to nie podlega dyskusji) podczas gdy postawa prawna jego przewodnictwa nad obradami byla MOCNO naciagana. Mi to nie przeszkadza, bo SUPER przeprowadzil cala ceremonie, sprawnie i w ogole. Natomiast interpretowalo sie prawo bardzo celowosciowo a nie literalnie w przypadku jego przewodnictwa, to tak samo mozna bylo postapic ze mna -i przekazac mi haslo na gg, ktore troy zna. Ale Troy, jak to Troy ,sie uparl. Uwazam, ze nieslusznie. No ale koniec koncow, to ja ustapilem.

Natomiast, kiedy wiedziales ze grozi nam jakis tam podzial, ty myslalels glownie o tym, ze chcesz byc OS. Juz 2 x cie wybrano, ale przez to ze byles nieobecny nie mogles objac urzedu. Zwolniles sie z pracy - a tu nagle Khand - robi jakies fochy. Tak to moglo wygladac. Ale zamiast sprobowac moze zrozumiec drugiego czlowieka, to oczywiscie mysl tego ze mozna popsuc ci zabawe, przeslonila ci wszelka empatie. Wiem, bo sam bywam egoista - wiec i moge wyczuc ten egoizm i u ciebie. A uwierz, ze ja z kolei musialem sie z Toba obchodzic jak z jajkiem. Patrz ostatnie przyjscie RCA chociazby. Zwyczajnie musialem sobie nalozyc autocenzure, zebys sie przypadkiem nie obrazil totalnie i nie odszedl. To znaczy musialem mocno wazyc slowa. Nie oznacza to, ze jakos tam pisalem nieprawde. TO nie tak, naprawde uwazam ciebie i twoja tworczosc za bardzo dobra, miejscami ocierajaca sie o jakis tam blysk geniuszu, i naprawde mam powody, zeby w pewnym stopniu Roberta patrzec przez pryzmat jego przeszlosci, ale czemu nie dac drugiej szansy? To ty zniechcecales nowego mieszkanca, ktory chce byc aktywny, ale to ciebie trzeba bylo utwierdzac w tym ze jestes doceniany, zebys sie nie obrazil. O to mi chodzi, z tym jajkiem.

I moj foch wczoraj jest moim fochem. Uwazam, ze merytorycznie mialem racje i to Troy w tej kwestii zachowywal sie niewandnie. Co do zarzutow ustalalania wynikow wyborow, to moje zachowanie w zaden sposob nie odbiegalo od dobrej wandejskiej;

Natomiast istotna twojego wkurwi..nia na mnie przejawia sie w tym, ze co ja postanowilem to sie stalo na konklawe. Ze taka wielka zakulisowa rola. Otoz wlasnie nie. Wystarczy sobie policzyc glosy, zeby wiedziec mniej wiecej jak kto glosowal - bo system glosow na to pozwala i nie wymaga jakis skomplikowanych rachunkow. Ja tego nie robie, bo sobie nie chce psuc zabawy, pozatym nigdy w zaden sposob nie bylem zaangazowany w konklawe bardziej jak przez oddanie swojego glosu (nie mowie o wczoraj, kiedy chcialem swojej przewagi)... wiec wystarczy policzyc sobie sile glosow, zeby wiedziec, ze NIE NAMOWILEM nikogo zeby glosowal na Alchiena. Wystarczylo, zeby Dreamlandzczycy glosowali sami na siebie i zebym ja zaglosowal na Dreamlandczyka, abys stracil przewage. Potem ludzie widzac, ze zbliza sie koniec konklawe i widzac ze Alchen ma wyrazna szanse wygranej - po prostu, jak sadze, przerzucili glosy na niego - gdyby tej kandydatury nie akceptowali, to by tego nie zrobili. Mojej roli w tym nie bylo. A swoj glos oddalem tak, jak ja chcialem. To oczywiscie hipoteza, bo glosowanie bylo tajne. Ale sadze, ze wysokoprawdopodobna.

O to mozesz miec pretensje - ale nie jest to zaden wyraz wszechwladzy, bo poza sila mojego wlasnego glosu w zaden sposob nie wplynalem na wynik wyborow. Ale z drugiej strony, czy to ze poparlem, byc moze poparlem nie ciebie (jezeli zalozymy ze powyzsa hipoteze jest prawdziwa) nie jest chyba powodem do trzaskania drzwiami? Jezeli juz ktos neguje zasady gry, to bardziej ty trzaskajac, niz ja w momencie zdenerwowania chcacy udusic Troya (a zdenerowowalby sie kazdy). A moze i nie bo z twoim odchodzeniem to zazwyczaj jest podobnie jak z moim uzywaniem jakiejs tam wladzy. Obydwie sa raczej pod wplywem emocji i przesadzone.

Nie chcialbym, zebys odchodzil. To bylaby wielka strata. Nie chcialbym, bo gdyby prawda bylo to, ze uzylem jakiejs zakulisowej roli, to bym zrozumial. Ale tutaj NIE uzylem. To nie byly zakulisy - tylko wykorzystanie swojego glosu, ktory akurat jako MS jest na tyle silny, ze madrze cedowany, przy jakiejs tam zabawie w psychologa elektorow, moze ale nie musi dac taki a nie inny wynik. Ale to narzedzie ma kazdy z elektorow. To sa wybory i tyle. Mozesz miec co najwyzej pretensje do mnie osobiscie, ze ciebie nie poparlem... ale to chyba nie jest powod do odchodzenia? To ze sa inni niz ty, na przyklad pojawia sie nowy mieszkaniec ktorego niezbyt lubiles, czy to ze jeden z mieszkancow korzysta tak a nie inaczej ze swojego glosu (przy czym wybory sa formalnie tajne, i nie musze mowic jak glosowalem) to nie jest powod do odchodzenia, czy dowod na autorytaryzm! Wiec jezeli sie obrazac do na mnie â€" a nie na Wandystan IMO. A naprawde ja to nie Wandystan, a juz napewno niezbyt dlugo.

khand Received on Tue 09 Jun 2009 - 03:58:47 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:25 CET