> gdzie był słynący z aktywności Robert Czekański kiedy mielismy tutaj
> najwiekszy kryzys?
Szczerze to pierdolę. Raz był, raz go nie było. Wy też nie jesteście od
zawsze i bez przerwy. Bywały takie czasy, że Khand był nieaktywny,
poza wirtualem jest Michaś. Jakbyśmy sobie mieli wypominać, kto kiedy
i w jakim kryzysie olewał kraj, to długo by to trwało. Cieszyłem się zawsze
jak wracał Iwan Maria, cieszę się teraz, kiedy wraca Ruda Grażyna.
Cieszyłbym się nawet, gdyby wrócił Gerard Szopkowski, Michał
Miotke, albo Rhadmor aka Nitopiesnitowilk aka Jacek aka Ola. Grunt, że
coś się dzieje, jest aktywność. Co nie zmienia faktu, że powracający
świecką krową nie jest i jeździć po nim można.
> [...]Nie mam jednak obowiazku byc Jezusem Józefowiczem i
> wybaczać.
Jasne że nie. Chyba nikt od was tego nie wymaga. Nikt nawet nie każe
wam, abyście byli dla siebie mili i sprzedawali sobie buziaki w siusiaki.
Proszę bardzo Iwanie, napierdalaj w Roberta. Jeśli słusznie, to i ja się
dołączę. Natomiast do uciążliwych napadów sraczki i ataków żalu doprowadza
mnie szantaż odejściem. Zwłaszcza, jeśli stawiamy sprawę
na zasadzie: "W tym kraju albo on, albo ja". Jeśli ktoś wygłasza takie
alternatywy, to kim by do kurwy nędzy nie był, jest to żałosne.
> Chcialbym zapytac czy u podstaw fajnego panstwa wirtualnego lezaly
> Ligi Pilkarskie czy pisanie? czy Winnicki pisal i gral w pilke czy robil
> tylko to drugie i dlaczego o nim pamietacie?
Jedno pytanie: Iwan, czemu nie napierdalasz w Sobczaka? Siedzi i robi
świetną robotę dla Wandystanu, ale jakoś za dużo to nie pisze...
Ja też wolałbym, żeby wysiłek wszystkich obywateli szedł przede
wszystkim w ferment intelektualno-polityczno-kulturalny, aktywność
na liście itp. Ale jeśli ktoś nie ma na to czasu/polotu/weny/sił/energii/
/ochoty/czegotamkurwajeszczebądź, a chce mu się prowadzić drugą
najlepszą w v-świecie ligę, albo opracowywać unikalny na skalę
wszech-v-światową system komunikacji publicznej, to Wanda z nim.
I nie porównuj Michasia do Kanzlera, bo to (co by nie mówić) nie ta
półka z wandejskimi osobistościami.
> Tow. Lepki dal mi wlasnie
> mentanie w ryj - wejdz sobie Marku na Wandee Ludu na czas najwiekszego
> kryzysu i zauwaz ze jedynym przejawem aktywnosci przez pare tygodni bly
> publikacje Ingawaara, Ingawaara i czasem jeszcze taskanso-natanskieo
> baridajczyka Ingawaara. Nie bede sralz dupy, a tylko szczerze powiem ze
> jesli jestem niedoceniany i wolicie WLP - Wasza wola.
Hmm... Coś wam się chyba pomyliło. O taskańsko-natańskim baridajczyku
to pisałem ja ‒ Jarząbek (tfu!) Pupka. I dalej uważam, że nie
ma najmniejszego sensu dokonywać takiego wartościowania, jakiego
dokonał tu towarzysz niewysoki, tzn. kto jest bardziej wandejski.
Wandejscy etnicznie to obaj (a nawet wszyscy trzej, bo z dokonujÄ
…cym porównania włącznie) nie jesteÅ›cie, a pod każdym innym
względem takie porównanie o tyle nie ma sensu, że od zawsze typowo
wandejska, była między innymi otwartość na *każdego*. Jest
trochę osób w v-świecie, których nie lubię, ale nikomu, kto czuje
się wandejczykiem bym tego miana nie odmówił, czy nie nazwałbym
go "mniej wandejskim" od kogokolwiek innego.
> [...] jest roznica miedzy realem i wirtualem [...]
Godna pochwały postawa. Sporo osób ma z wyczuciem tej różnicy
trudności, co czasami bywa wręcz niesmaczne.
> Serdeczne chuj Wam w dupe za docenienie mojej aktywnosci tow Lepki.
Tow. Lepki ma prawo do krytyki, tak jak i ja i wy i każdy inny. I nie
musi nikogo doceniać. Państwo powinno was docenić i państwo
was doceniło (vide: ostatni edykt o nadaniu tytułów społecznych).
> Zyskaliscie Czekana, straciliscie chwilowo Ivo bo przeszla mi na jakis czas
> ochota.
Foch. Który to już?
-- PupkaReceived on Tue 02 Jun 2009 - 13:42:45 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:25 CET