Re: NKWD

From: Alojzy Pupka <alojzypupka_usunto_at_gmail.com>
Date: Sun, 19 Apr 2009 23:47:50 -0000


<p.ciupak.micronation_usunto_at_...> wrote:

> Czemu na to niezwykle wazne stanowisko powoluje
> sie jakiegos nowoprzybylego (a wlasciwie nowopowracajacego), a odwoluje
> sie poprzednio aktywnego zarówno na tym stanowisku, jak i w calym
> Wandystanie tow. Pupke? Czyzby chec oslabienia w RKL opozycyjnej do tow.
> Khanda opcji politycznej, he?

Towarzysze, apeluje o umiarkowanie :)
Nie wiem, czy do mojej dzialalnosci w RKL byly jakies zastrzezenia i szczerze mowiac poczulem sie troche jak (sorry za real) prof. Kwiatkowski, wieloletni dyrektor Ogrodu Lazienkowskiego, fanatyk i ultraznawca Lazienek i w ogole zajebisty varsavianista, czlowiek dosc podeszly w latach, ktoremu wymowienie po kilkudziesieciu latach swietnej pracy wreczyl kurier, podczas gdy profesor wlasnie spacerowal po swoim ukochanym ogrodzie. Potem profesor dowiedzial sie z gazet, ze jego nastepca ma byc niewyksztalcony kumpel J.E. pana Palikota, ktory ma zamiar sprzedac polowe Lazienek deweloperom. Oczywiscie stanowisko komisarza nie pochodzi z wyboru, nie jest tez stolkiem na stale przypisanym do jednej osoby. Stanowisko NKWD sprawowalem za dwoch poprzednich prezydentow. Mialem co do tej funkcji pewne plany i kontaktowalem sie z tow. tow. prezydentami pytajac ich o ich wizje i o zakres swobody na stanowisku. Niestety, kontakt z nimi byl dosc trudny, jednak jako kwiaton szykowalem projekt bardzo glebokich zmian w KWL, ustalajacy takze rozsadna strukture RKL. Projekt mial byc zgrany z poprawa konstytucji nad ktora - co stanowi tajemnice poliszynela - pracowal od jakiegos czasu beton. Moja aktywnosc wewnatrz komisariatu byla zatem dosc nikla, m.in. w zwiazku z malym polem manewru nakreslonym przez obowiazujace akty prawne. Zapewne to bylo powodem pozbawienia mnie stanowiska (a nie opozycyjnosc wobec Khanda, ktora w dobie kryzysu powinna w ogole byc zawieszona, tow. Kapturek). Nie watpie, ze tow. Grigorij ma bardzo dobre dla Wandystanu i ambitne plany. Ufam Khandowi, ze w innym przypadku nie powierzylby mu tego stanowiska. Niemniej, jest mi bardzo przykro, ze ani nie zostalem zapytany o sytuacje w NKWD, ani wczesniej nie dowiedzialem sie o negatywnej ocenie mojej pracy i wynikajacym z niej zwolnieniu. Jako obywatel jestem takze zaniepokojony powierzeniem odpowiedzialnej funkcji osobie, ktora dopiero co powrocila, jednakze te zastrzezenia w szczegolach zachowam juz dla siebie. Powiem tylko, ze nie dziwi mnie to - tow. Khand lubi takie ryzykowne wolty. Nie zamordowalem Juliusza Cezara, nie spadam ani z jasnego nieba, ani z chmury burzowej. Obywatelem Sarmacji bylem od inkorporacji do czystek postkonskich. Tym bardziej nie jestem zadnym (tfu!) baronetem. Dlatego tez nie tupne noga i nie sfosze, choc jest mi przykro (chociaz to, co odczuwam, to raczej zazenowanie i "nieswojosc"). Zycze towarzyszowi Grigorijowi sukcesow i milej pracy, choc nie ukrywam - bede wam na rece patrzec uwaznie.

-- 
Z socjalistycznym pozdrowieniem,
agregat Alojzy Pupka,
kwiaton, archiksi&#281;&#263;, elektron,
Dalajwanda 
Received on Sun 19 Apr 2009 - 16:47:56 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:25 CET