Re: Wandystan: Słowo na wtorek

From: Asmodeusz <asmodeusz666_usunto_at_autograf.pl>
Date: Tue, 24 May 2005 13:50:23 +0200


Użytkownik Raul Pierwszy <amish_usunto_at_gazeta.pl> napisał:
>"Upał doskwierał niemiłosiernie w Grodzisku tego lata. Wibrujące gorącem
>powietrze drażniło skacowane ciało Wiesława. Jedyną ochłodą na skwarnym
>placu Mikołaja Mikołaja była tania garkuchnia. Wiesław otworzył drzwi
>jadłodajni, podszedł do blatu i zamówił u kucharki talerz chłodnej zupy
>mlecznej. Po chwili odebrał zamówienie i lawirując pośród tłumu
>klientów, siadł przy stoliku i podniósł do ust łyżkę odżywczej cieczy.
>
>- Zastanawiało cię kiedyś - zagadnął przyjazny, ciepły głos - jak to się
>dzieje, że mleko wlane do talerza przestaje być mlekiem, a staje się
>zupą mleczną?
>
>Konsternacja zawładnęła ciałem Wiesława. Dopiero po chwili zauważył, że
>przy jego stoliku siedzi młody mężczyzna przyjemnej aparycji.
>
>- Prawdę mówiąc, nigdy - odparł Wiesław
>
>- Mleko jest jak człowiek w systemie burżuazyjnym. Mimo, że takie samo,
>wlane do różnych naczyń przybiera różne nazwy i formy. Mleko jest chore.
>Chore jak otaczająca nas rzeczywistość.
>
>Nagły przebłysk przebił się przez zwoje mózgowe Wiesława.
>
>- Mleko jest chore.
>
>- Nazywam się Zenon - powiedział łagodnym głosem nieznajomy - Ale mów mi
>Wanda.(...)"
>[fragment księgi o powołaniu Krystyny]

"Od sąsiedniego stolika uniósł się zamaskowany mężczyzna. Z jego rękawa wypadł sztylet. Na słowo 'Wanda' na piersi zamaskowanego pojawił się świetlisty znak i krew wypłynęła z ust. Nieznajomy ostatkiem sił dotarł do drzwi, odprowadzany zdziwionym wzrokiem klientów. Nim zniknął w rozbłysku pomarańczowego płomienia, spod kaptura ukazały się rogi i czerwone oczy...

Demon uciekł. Uciekł przed Wandą..."

[fragment piekielnej wersji księgi o powołaniu Krystyny]

Asmodeusz Received on Tue 24 May 2005 - 04:52:41 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:13 CET