> Jakbym był siostrą, to bym nie mógł postępowo
> współżyć z mężczyznami.
E tam. Tak się tylko wydaje. W bardzo zaawansowanym wandyźmie, jaki uprawia się w Świątyni Re-Oz, wszyscy postępowo współżyją ze wszystkimi i ze wszystkim zresztą, w ramach co tygodniowego święta współżycia postępowego wszystkich z wszystkimi i ze wszystkim w ogóle. Niewierni nazywają te obrzędy "dniem miłości" w GWS, zaś zupełni laicy w sprawach wandnych, a więc turyści nieobeznani z zasadami wandnego współżycia rytualnego, uciekają w ten dzień z ulic, bądź siedzą w hotelach (i nie wydają swych pieniędzy!) z obawy przed świętującymi wiernymi, chcącymi wyrazić względem nich (i innych przypadkowych osób, zwierząt i przedmiotów na ulicach miasta) wyrazy świeckiego uwielbienia. W takim momencie nie istnieje coś takiego jak "homoseksualizm" czy "heteroseksualizm" - w ostatnich czasach tradycyjne ceremonialne wokalizacje zostają coraz częściej zastępowane prostym, modnym obecnie cytatem, doskonale oddającym ducha tychże świąt: "każdy seks jest dobry, o ile nie trzeba za niego płacić".
PS. Turyści zamykający się w hotelach na ten dzień w cale nie muszą tego czynić - mogą normalnie chodzić po ulicach, odwiedzać muzea, kasyna, sklepy i system gospodarczym, o ile będą odziani w koszulkę z napisem "kocham się tylko za pieniądze". Niewiedzieć czemu Sarmaci, Scholandczycy, a nawet niektórzy Morwańczycy nie chętnie nabywają te koszulki i mają obawy przed wychodzeniem w nich na miasto.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 4657938Received on Thu 30 Oct 2008 - 14:45:35 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:25 CET