> Medale, jako symbol typowego państwa, są nudne. Natomiast lud powinien
> sam decydowaćo tym, kto zasłużył na marchewkę, a kto nie. Właśnie lud,
> my wszyscy jednocześnie, a nie jeden z nas. Taka marchewka to dopiero
> ma sens. [...] Jak to
> Towarzyszu, przekładacie wolę ludu nad decyzję jednego urzędnika?
> Urzędnik mógłby wręczać odznaczenia międzynarodowe i wojskowe.
Phi! Ja nie mówię o marchewkach, bo jeśli komuś potrzebna jest tego typu zachęta, to chyba zachodzi jakieś ostre nieporozumienie. Moim zdaniem medal to nagroda, dowód tego, że państwo (tak, właśnie państwo, a więc np. mandragorzy, lub prezydent jako wyraziciele Woli Ludu oraz Ducha Wszechczasu) docenia obywatela.
> [...] Dobry rewolucjonista działa jak błyskawica, mknie
> jak grom, miażdży monarchofaszyzm, a nie przelewa go przez sito.
> [...]
> Przykład nietrafny. Monarchofaszyści nie znają koła. Znają jedynie
> okręg, choć wzoru na obwód i promień już nie.
Zaraz, zaraz. Nie wmówicie mi towarzyszu, że niednych robotnikà ³w, monarchofaszyÅ›ci Å‚amiÄ… na, kurwa, OKRĘGU! OczywiÅ›cie, że znali koÅ‚o tak, jak znali medale, albo tytuÅ‚ wojskowy podpuÅ‚kownika. Trzeba przesiewać z mocÄ… gromu!
> Nikt nie zaprzeczy, że w Wandystnie chwalenie się posiadanymi tytułami
> i orderami to wstyd. Można sobie takowe wpisać w CV, w ramach
> istniejących zasad są jakimś tam wyznacznikiem aktywności i działania.
> Ale można jeszcze bardziej odejść od typowego wzornictwa państwowości
> monarchofaszystowskiej w stronÄ™ dotÄ…d mniej zbadanÄ… w mikronacjach.
Eh, towarzyszu, cierpicie na odchylenie lewicowe. Już świeckiej pamięci tow. W.I.Uljanow borykał się z takimi zapaleńcami. Ale kiepsko skończyli, oj kiepsko. Bo znać umiar — to podstawa.
-- APReceived on Tue 07 Oct 2008 - 12:31:42 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:25 CET