Stru pisze:
> Medale, jako symbol typowego państwa, są nudne. Natomiast lud powinien
> sam decydowaćo tym, kto zasłużył na marchewkę, a kto nie. Właśnie lud,
> my wszyscy jednocześnie, a nie jeden z nas. Taka marchewka to dopiero
> ma sens. Oczywiście, można nadawać marchewkę I, II i III stopnia, w
> zależności od pierwszych trzech miejsc w rankingu głosowania. Jak to
> Towarzyszu, przekładacie wolę ludu nad decyzję jednego urzędnika?
> Urzędnik mógłby wręczać odznaczenia międzynarodowe i wojskowe.
>
> Oczywiście, nie jest to przemyślana propozycja, jedynie pewna idea.
>
>
Idea jest ciekawa i na przykład można, wprowadzić np. Order im. Fellatii
Marchevki (nazwa robocza) przyznawany na wniosek Ludu pracującego
wybranym w sondażom obywatelom. Jednakże likwidacja wszystkich
pozostałych odznaczeń i tytułów byłaby no dość ostrym nieporozumieniem -
ludzie muszą być nagradzani i nie mogą co święto państwowe być
odznaczanym w ten sam sposób.
> No nie wiem, Towarzyszu. W takim rozumowaniu tkwi lęk przed postępem,
> przed nieuniknionym. Rewolucjonista nie ma ani czasu, ani chęci do
> rozmyślania o tym, który monarchofaszystowski wynalazek jest taki,
> siaki, czy sraki. Dobry rewolucjonista działa jak błyskawica, mknie
> jak grom, miażdży monarchofaszyzm, a nie przelewa go przez sito.
>
>
>
No właśnie. A za takie miażdżenie jest nagradzanym ;)
> Przykład nietrafny. Monarchofaszyści nie znają koła. Znają jedynie
> okręg, choć wzoru na obwód i promień już nie.
>
>
>
Owszem. Znają tylko "OKRĘG" i do tego wyborczy.
> Nikt temu nie przeczy, że marchewki tytularno-odznaczeniowe służą do
> łamania biednych robotników w pół przed osobnikami arystokratycznymi z
> piórkiem we włosach i z burżujskim wyzysku w oczach, zaś w wandnym
> kraju nomenklatura marchewkowa służy jedynie pewnej ilości radości
> przeżywanej skrycie przez klasę pracującą po publicznym wyróżnieniu.
>
>
>
No właśnie.
> Marchewki zawsze stanowią jakąś formę doceniania wkładu, przy czym
> osobiścię wolę, aby np. nadawać stopnie rewolucjonisty. Albo publiczny
> plebiscyt, kto jest godny wyróżnienia przez lud. Bowiem to przecież
> lud sam sobie winny obierać przodownika, jak obiera Prezydenta.
>
Wybrany z Ludu przodownik, a wybrany w ten sposób Prezydent to dwie
zupełnie różne rzeczy. Nie możemy wszystkiego robić wybieralnego w 100%,
bo to spowoduje wielkie zagrożenie dla naszego państwa - wystarczy, że
monarchofaszyści wpuszczą do nas espedecką klikę (20 osób) i już będą
nami manipulować. Pewne rzeczy powinny być trzymane w ryzach przez
pojedyńczych urzędników, których można czasem odwołać jak się nie
sprawdzają. Tak powinno być z tymi marchewkami.
> Tak, oczywiśćie.
>
> Nikt nie zaprzeczy, że w Wandystnie chwalenie się posiadanymi tytułami
> i orderami to wstyd. Można sobie takowe wpisać w CV, w ramach
> istniejących zasad są jakimś tam wyznacznikiem aktywności i działania.
> Ale można jeszcze bardziej odejść od typowego wzornictwa państwowości
> monarchofaszystowskiej w stronę dotąd mniej zbadaną w mikronacjach.
>
>
>
Własnymi dziełami należy się chwalić. Wielu mamy takich cichych
bohaterów ludowych, którzy poświęcają swój cenny czas, a efekty ich
pracy nie są specjalnie dostrzegalne i np. uaktualniają strony w
ciupak-komanderze. Takich bohaterów trzeba tropić i nagradzać, albo
chociaż mówić o ich dziełach.
--
Arkadij Kafefaja Magov
Prezydent MW
Dekameron Wszechjutrzni
Dekameron Socjogramu
wandu-wandu: 9554315
"Vandystan albo vśmierć!"
Received on Tue 07 Oct 2008 - 10:20:18 CEST