Re: Wandystan: Postanowienie prezydenta MW w sprawie nadania tytułów społeczny ch i odznaczeń państwowych

From: Stru <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Tue, 7 Oct 2008 01:44:57 +0200


W dniu 6 października 2008 22:50 użytkownik Alojzy Pupka <alojzypupka_usunto_at_gmail.com> napisał:
> W dniu 6 października 2008 22:03 użytkownik Stru
> <struszynski_usunto_at_gmail.com> napisał:

> E tam, Struszyński. Lipka. Medal, to medal. Oczywiście można wpro-
> wadzić jakiś plebiscyt i medal dla wygrywającego stachanowca, ale
> obok innych, państwowych medali, a nie zamiast.

Medale, jako symbol typowego państwa, są nudne. Natomiast lud powinien sam decydowaćo tym, kto zasłużył na marchewkę, a kto nie. Właśnie lud, my wszyscy jednocześnie, a nie jeden z nas. Taka marchewka to dopiero ma sens. Oczywiście, można nadawać marchewkę I, II i III stopnia, w zależności od pierwszych trzech miejsc w rankingu głosowania. Jak to Towarzyszu, przekładacie wolę ludu nad decyzję jednego urzędnika? Urzędnik mógłby wręczać odznaczenia międzynarodowe i wojskowe.

Oczywiście, nie jest to przemyślana propozycja, jedynie pewna idea.

> Co do poprzedniej waszej wypowiedzi: dobry rewolucjonista wie, co
> z systemu monarchofaszystowskiego odrzucić zupełnie jako wrogie
> rewolucji, co zaś przeobrazić w taki sposób, aby służyło ludowi.

No nie wiem, Towarzyszu. W takim rozumowaniu tkwi lęk przed postępem, przed nieuniknionym. Rewolucjonista nie ma ani czasu, ani chęci do rozmyślania o tym, który monarchofaszystowski wynalazek jest taki, siaki, czy sraki. Dobry rewolucjonista działa jak błyskawica, mknie jak grom, miażdży monarchofaszyzm, a nie przelewa go przez sito.

> Mo-narchofaszyzm stosuje niektóre wynalazki (np. koło), które również
> w państwach wandnych mogą znaleźć swoje miejsce.

Przykład nietrafny. Monarchofaszyści nie znają koła. Znają jedynie okręg, choć wzoru na obwód i promień już nie.

> Tyle, że jeśli
> monarchofaszysta zastosuje koło do połamania na nim robotnika, to
> rewolucjonista wandejski użyje go do połamania na nim monarchofa-
> szysty^W^W^W ułatwienia pracy robotnikowi (przykład: kółko w
> taczce).

Nikt temu nie przeczy, że marchewki tytularno-odznaczeniowe służą do łamania biednych robotników w pół przed osobnikami arystokratycznymi z piórkiem we włosach i z burżujskim wyzysku w oczach, zaś w wandnym kraju nomenklatura marchewkowa służy jedynie pewnej ilości radości przeżywanej skrycie przez klasę pracującą po publicznym wyróżnieniu.

> Podobnie z medalami: monarchofaszystowkie to narzędzia
> mamienia mas, zaś nasze to przede wszystkim wyraz docenienia
> wkładu.

Marchewki zawsze stanowią jakąś formę doceniania wkładu, przy czym osobiścię wolę, aby np. nadawać stopnie rewolucjonisty. Albo publiczny plebiscyt, kto jest godny wyróżnienia przez lud. Bowiem to przecież lud sam sobie winny obierać przodownika, jak obiera Prezydenta.

>
> A co do wzorów radzieckich: czy ktoś mówił o naśladowaniu w sen-
> sie nadawania takiej samej roli i znaczenia? Chodziło tylko o ilość.

Tak, oczywiśćie.

Nikt nie zaprzeczy, że w Wandystnie chwalenie się posiadanymi tytułami i orderami to wstyd. Można sobie takowe wpisać w CV, w ramach istniejących zasad są jakimś tam wyznacznikiem aktywności i działania. Ale można jeszcze bardziej odejść od typowego wzornictwa państwowości monarchofaszystowskiej w stronę dotąd mniej zbadaną w mikronacjach.

-- 
Towarzysz Struszyński,
gg: 4657938
Received on Mon 06 Oct 2008 - 16:45:00 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:25 CET