> [...] A co powiecie na taką ewentualność, aby jakiś medal raz na
> trzy miesiące, albo rzadziej, lud nadawał jednemu z obywateli w drodze
> głosowania? Przy czym, wystawiano by do potencjalnego odznaczenia
> wszystkich obywateli, a lud by głosował tajnie.
E tam, StruszyÅ„ski. Lipka. Medal, to medal. OczywiÅ›cie można wprowadziÄ ‡ jakiÅ› plebiscyt i medal dla wygrywajÄ…cego stachanowca, ale obok innych, paÅ„stwowych medali, a nie zamiast.
Co do poprzedniej waszej wypowiedzi: dobry rewolucjonista wie, co z systemu monarchofaszystowskiego odrzucić zupełnie jako wrogie rewolucji, co zaś przeobrazić w taki sposób, aby służyło ludowi. Monarchofaszyzm stosuje niektóre wynalazki (np. koło), które również w państwach wandnych mogą znaleźć swoje miejsce. Tyle, że jeśli monarchofaszysta zastosuje koło do połamania na nim robotnika, to rewolucjonista wandejski użyje go do połamania na nim monarchofaszysty ^W^W^W ułatwienia pracy robotnikowi (przykład: kółko w taczce). Podobnie z medalami: monarchofaszystowkie to narzędzia mamienia mas, zaś nasze to przede wszystkim wyraz docenienia wkładu.
A co do wzorów radzieckich: czy ktoś mówił o naśladowaniu w sensie nadawania takiej samej roli i znaczenia? Chodziło tylko o ilość.
-- APReceived on Mon 06 Oct 2008 - 13:50:12 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:25 CET