> Nikomu jak widać się nie chce robić. Bo i po co? Przecie Wandystanowi bez
> różnicy czy taki Perun bedzie obywatelem czy nie do kurwy nędzy. Z taką
> postawą Wandejskiego ludu daleko nie zajedziemy.
iu iu iu iu iu iu z Centralnego Szpitala Wandejskiego (czy jak się tam zowie) przyjechałą karetka. Wyskakują z niej dziesiątki sanitariuszy, pielęgniarzy, lekarzy, salowych, pokojowych, kuchennych, kucharzy, kręglarzy, księgarzy, księgowych, księżniczek, krawcowe, kierowca, oraz orangutan. Czarnowidztwo, wg. współczesnych danych medycznych, jest pospolitą chorobą Polaków (a więc i Wandejczyków), niemniej jednak nieleczone rozwija się podstępnie niczym Alzheimer w niezwykle zaciekłą postać. Towarzyszu otrzymujecie zastrzyk w tyłek - każdy pracownik pogotowia, który wyskoczył z karetki, ustawia się w kolejce z wielką strzykawą i igłą. Na końcu zaś stoi jakiś młody lekarz z największą strzykawą - w niej jest inne lekarstwo, tzw. wspomagacz sterydowo-adrenallinowo-dopaminowy, z licznymi ciekawymi dodatkami, który sprawi, że będziecie tak aktywni, że aż za trzech obywateli starczycie. Na opakowaniu preparatu pisze, że działa w określonej dawce do 3 dób. Ja natomiast lecę złapać orangutana, który nie wiadomo skąd się tam wziął, zapewne uciekł komuś z domu i ten ktoś za nim bardzo tęskni (możliwe, że Wandejczycy szukający tego orangutana przegapili terminy na Trybuna).
-- Towarzysz Struszyński, gg: 4657938Received on Tue 30 Sep 2008 - 15:22:21 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:25 CET