> Honory - tak, uwielbienie - nie. Ich zasługi są dobrem wspólnym, a nie
> ich własnością.
Tak, Towarzyszu, Tak.
Honory się należą, ale na uwielbienie trzeba zapracować. Przeciwnie do
doktryn monarchofaszystowskich, gdzie uwielbienie, honory, służalczość
i pokłony są narzucone siłą i bezwzględnie wymagane, tu, w kraju
czerwonym, innych traktuje się tak, jak na to sami zasłużą, wedle
subiektywnego odczucia poszczególnych jednostek. Jak ktoś jest Waszym
zdaniem bucem, to tak go traktujcie, Jak ktoś jest Waszym zdaniem
megawandnym, to mu róbcie laskę na każde zawołanie. Byle by to była
wolna ocena. A i mylić się można. Bez przymusu.
Towarzysz nawiązuje może do dyskusji zarchiwizowanej w bibliotece, w jakiej i ja i Tow. Czekański, swego czasu debatowaliśmy nad zagadnieniem "umiłowania" właśnie w krajach monarchofaszystowskich?
> Dlatego powinniśmy porzucić rozżalanie się nad przeszłością i zająć
> się manipulacją umysłami młodych, aby wiedzieli, że będąc zaangażowani
> w dobro wspólne będą mieli dostęp do tego dobra. Kto nie robi - nie
> dostaje.
Dokładnie tak, Towarzyszu. Rozżalanie się nad sobą, sranie ogniem i inne tego typu zachowania nie są wandne. Wandne jest działanie. Kto działa, ten żyje. Ale nie można odcinać nie działającym dobrobytu i w ogóle - Wandystanu, bo uciekną. A są przynajmniej tłem, widownią, jak nie potencjalnie aktywnymi wandejczykami. Aczkowiek wprowadzenie reżimu nagradzającego działalność i kasującego userów niedziałających (np. tylko piszących na LDMW) kusi, jest to jednak już forma przymusu, a więc jest to sprzeczne z naszymi zasadami. Jest to też pomysł niebezpieczny, bo bardzo przypominający monarchofaszystowskie dyktatury. Wandystan to kraj ludzi wolnych. Kto chce, ten działą, Kto nie chce, nie działa. I już.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 4657938Received on Tue 30 Sep 2008 - 12:01:25 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:25 CET