Re: Wandystan: Wyniki wyborów - zasmucająca frekwencja

From: tow. Struszynski <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Thu, 25 Sep 2008 10:06:23 +0200


W dniu 25 września 2008 08:15 użytkownik Lord Darth Kanzler <von.thorn_usunto_at_gmail.com> napisał:

> Sytuacja, w której zawsze, niezależnie od podjętego wyboru, nic się
> nie zmienia jest sytuacja zwyczajnie zniechęcającą do jakiegokolwiek
> głosowania. To samo mamy w Polsce, i to samo mamy tu. Tak działają
> Polacy - jeśli nie widzą, że ich głos coś zmieni, to nie oddadzą go. I
> nie chodzi o to by iść do komisji i głosować. Tylko o sam fakt
> niezmienności układu.
>
> "Stary układ" dość dobrze się okopał - a czy prezydentem został Magov,
> czy np. byłby nim Struszyński to nie zmieniłoby się dokładnie nic. I
> dotyczy to też innych funkcji, jak choćby tej w OPM. Magov wie, że są
> doskonali i gotowi kandydaci, ale bo im nie ufa/nie lubi/ma
> focha/wstał lewą nogą ich nie powoła, i postawi na chwilowo aktywnych
> (albo i nie) "swoich".

Myślę, że to daleka nadinterpretacja. Odwoływanie się do jakiś prymitywnych stereotypów nie wiele wyjaśni. W Wandystninie nie ma żadnych układów. Są obywatele któzy chcą coś robić i robią, są też i tacy, którzy nigdy nic nie robią, tylko korzystają z listy dyskusyjnej. Poza tym istnieje coś takiego jak czas i zdrowie psychiczne - ludzie po prostu zajmują się kupą innych rzeczy niż ślęczenie przed monitorami. Tym cenniejsze są właśnie inicjatywy, które wnoszą w Wandystan życie, świeżość i zostają na dłużej. Ale na pretorowanie a już zwłaszcza prezydentowanie potrzeba wiele czasu, który Wandystanowi mogą poświęcić nieliczni. Po prostu - mało jest tu gimnazjalistów.

Poza tym, gdybym był prezydentem, Wandystan byłby nie do poznania. Ale nie będę, ponieważ szkoda mi czasu na aż tak dużą aktywność w tej zabawie, a przecież nie może być tak, że Prezydent jest sobie z doskoku. Ale cieszę się z tego - może i niezbyt poradnego - komplementu, przyznającego skromnemu Stru aż tak wielkie miejsce wśród klasy politycznej :D

Próba segregacji Wandejczyków na złych i dobrych bardzo mi się, poza tym, nie podoba. Co oznacza polityczny układ wie każdy, to sformułowanie ma jednoznaczne konotacje, jakim zaprzeczać nie można. Przyrównanie całej aktywnej polityki wandejskiej do nikczemnego, chytrego i mafijnego układu ludzi rządnych władzy jest niesprawiedliwe i krzywdzące. Kierując się profilem przedmówcy nakreślonym przez niektóre osoby mógłbym nawet wywnioskować, że cała polityka, która nie ma nic wspólnego z przedmówcą, to właśnie ten cały złowieszczy i znienawidzony układ. Tylko dla tego jest zły, że jest bez Kanzlera. Ale tak nie wywnioskuję i po prostu powiem, że być może zbyt głęboko szukamy czegoś, czego "tam" nie ma.

Wandystan może się zmieniać, rozwijać, cofać, albo tkwić w stagnacji w sensie działań politycznych. Tu nie ma dobra ani zła, tu jest wola wyborców. Wandystan nie jest dla polityków, jest dla uczestników zabawy. Politycy i polityka jest tylko w części dla zabawy samych polityków, lecz przede wszystkim dla wszystkich uczestników. Trzeba wiedzieć, co zmienić, co dodać, co zlikwidować, aby mieć sensowny program i zmierzyć się z wolą ludu w wyborach. Jak jest pasywnie, to znaczy po prostu, że
(a) nikt nic nie chce zmieniać
(b) nikt nie ma pomysłu ani chęci na politykowanie Jak to w rzeczywistości bywa, relacja jest zapewne interakcyjna. O tym, że nie ma tu "swoich" i "nie swoich" świadczy ogólna aktywność partyjna z ostatniego okresu. Niby było coś takiego jak beton i niebeton, ale to nie było spójne. Pojawiało się szereg jedno, dwu i trzyosobowych grupek, które nie miały jasnego programu ani większej wizji integracji sceny politycznej. Pamiętam, że Towarzysz Magov bardzo starałsię nadać jakieś sensowne ramy swoim działaniom politycznym, ale odniosłem wrażenie, że taka zabawa starym Wandejczykom, wyjadaczom w mikronacyjnym świecie, się już dawno przejadła. Nawet kiedy sam chciałem tknąć trochę akcji w tę sferę i zarysować bardziej wyraźną granicę między betonem a niebetonem, przez powstanie opozycyjnego SR, zaś linię podziału politycznego zarysować wokół odwoływania się bądź nie do retoryki socjalistycznej oraz wprowadzania bądź nie prodemokratycznych reform konstytucyjnych, odbierających Mandragorom przywileje, to okazało się, że nic z tego. Nagle beton się rozmył, zaś w SR pojawili się właściwie wszyscy aktywni politycy! Bez sensu.

Możemy mówić, że jest marazm itp., analizować sytuację, czy nie wiem jakie jeszcze hipotezy stawiać, ale to też jest bez sensu. Trzeba po prostu mniej mówić, a więcej działać. Więcej inicjatyw, albo jak nie więcej, to przynajmniej rozwijać jakościowo i ilościowo te już istniejące. To inicjatywy są oznaką świeżości i to one budzą obywateli z letargu, zaś aktywna i dynamiczna działalność w tym zakresie przyciągnie innych mieszkańców mikronacyjnego światka do Wandystanu. Konkrety, Towarzysze, konkrety!

PS. Czy Towarzysz Khand może już znalazł czas na zapoznanie się z moim pytaniem w sprawie braku parafek pod aktami prawnymi?

-- 
Towarzysz Struszyński,
gg: 4657938
Received on Thu 25 Sep 2008 - 01:06:25 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:25 CET