Powitanie jest oczywiście żartem, chociaż jak nazwać człowieka, który boi się podjąć rzuconego wyzwania? No ale do rzeczy. Na wstępię poproszę rektora LUW o przeczytanie i decyzję, czy ta praca może być pracą naukową.
Dziś o fobii. Fobia to zaburzenie nerwicowe, którego objawem osiowym jest uporczywy lęk przed różnymi określonymi sytuacjami, zjawiskami lub przedmiotami, związany z unikaniem sytuacji wywołujących go i utrudnieniem funkcjonowania w społeczeństwie (za wikipedią). Różne są fobie, różne są ich przyczyny. Ja w dzisiejszym wywodzie chcę omówić czekanofobię funkcjonującą w społeczeństwie wandejskim i bynajmniej nie chodzi mi o strach przed narzędziem.
Na początek pytanie - dlaczego czekanofobia nie wystąpiła w Wysokogórskiej Republice Elfidy, gdzie Czekan (RCA, Lord Darth Kanzler) pojawił się niemalże równolegle ze swoim pojawianiem się w Mandragoracie Wandystanu? Pytanie niech zostanie pytaniem retorycznym bo nikt nie będzie umiał na nie odpowiedzieć.
Czekanofobia w MW ma swoje epicentrum w staraniach Czekania o objęcie jakiejkolwiek publicznej funkcji w państwie, czy w imieniu państwa - choćby była to funkcja stricte administracyjna, polegająca na zarządzaniu określonym wycinkiem państwowości wandejskiej. Trudno jest wskazać na przyczynę takiego stanu rzeczy.
Mandragorat Wandystanu jest i długo jeszcze będzie państwem na
dorobku, potrzebującym każdego aktywnego mieszkańca, który w zamian za
możliwość spełniania się w wybranej roli będzie dodawał kolorytu,
pomysły itd. - będzie tworzył swoistą wartość dodaną MW. MW powstając
powstał jako przeciwieństwo Księstwa Sarmacji, które szafując hasłami
o wolności i liberalizmie było w rzeczywistości społeczeństwem wysoce
ksenofobicznym, a jednocześnie zamordystycznym - przebicie się do
"elity" (tu postrzeganej jako klasa sprawująca władzę, czy może nie
tyle klasa, co stronnictwo sprawujące władzę) jest niemożliwym o ile
nie myśli się i nie postępuje jak "guru" danego ruchu. Tak było gdy
Sarmacją kierowała "stara gwardia", tak było, i to w większym
natężeniu, gdy stery objęła Sarmacka Partia "Demokratyczna".
Przeciwieństwo - jak sama nazwa wskazuje - winno być czymś zupełnie
odmiennym od pierwowzoru. I początkowo Wandystan rzeczywiście był
inny, był tym przeciwieństwem, tą oazą wolności i swoistego
socjalistycznego w etosie liberalizmu jednostki. Z bólem serca
stwierdzić nam przychodzi, że to się zmieniło. Pojawiły się fobie.
Czekanofobia, prawdopodobnie dlatego, że sam Czekan taki jest, jest
bardzo wyrazistą fobią o dość łatwo diagnozowalnych symptomach. Te
zaczęły się pojawiać już na samym początku pobytu w MW Czekana - tow.
Ciupak wprost zarzucił, iż Czekan przybył do MW na chwilę, że jest
"szpiegiem" JKM Kozaneckiego, że za chwilę wróci do KS. I to wszystko
pomimo deklaracji publicznych, iż tak się nie stanie. Zaufanie
Czekanowi okazał jedynie Khand, i być może, w mniejszym stopniu,
Winnicki. Reszta mieszkańców dość łatwo się Czekanofobią zaraziła -
Ciupak był przypadkiem "0". Czekanofobia objawia się także
powtarzaniem, czy wręcz fabrykowaniem, nieprawdziwych i wyssanych z
palca informacji na temat tak działalności samej w sobie, jak i
osiągnięć rzeczywistych Czekana. Kolejne stadium owej fobii to
wkręcenie się w nią osób, które z Czekanem nic a nic wspólnego nigdy
nie miały - tu doskonałym przykładem jest np. Tow. Pretorka.
Ogarnięci czekanofobią mówią tak: "Masz małe nasze zaufanie (tu co prawda pojawia się eufemizm w postaci mitycznego Ludu - przyp. autora), musisz poczekać i się pokazać."... a najlepiej się pokażę siedząc w cieniu i biorąc udział w debilnych dyskusjach na LDMW cechujących się wysoką zawartością bzdur i jeszcze większą wulgaryzmów nieumiejętnie przez większość używanych. Jeden z Towarzyszy napisał, zdaje się w dniu wczorajszym, że cechą prawdziwego Wandejczyka jest umiejętność przyznania się do choćby najczarniejszej przeszłości. Rozumiem wobec tego, przez niejako analogię, że cechą Wandejskiego Społeczeństwa, jako takiego, jest owych, choćby najciemniejszych błędów z przeszłości wybaczenie. Tyle, że obserwując Wandejczyków jako jednostki i jako społeczeństwo, dochodzę do wniosku, że mam do czynienia z pewnym rodzajem hipokryzji - przyznanie się do błędu staje się w najlepszym wypadku okazją do najazdu na delikwenta. Czekanofobia ma wobec tego gigantyczne podłoże w przeszłości samego Czekana - osoby aż nadto wyrazistej, aż nadto aktywnej, która w swojej wirtualnej biografii ma liczne wzloty i upadki, a której aktywnością można obdzielić przynajmniej dziesięciu przeciętnych mieszkańców wirtualnego świata. Pojawia się więc znów pytanie - czym jednak różni się społeczeństwo wandejskie od gnomińskiego? Dlaczego Gnomia na Czekanofobię pozostała odporna i umiała dać szansę Czekanowi na sprawdzenie się w sprawowaniu danych funkcji. Wandejczycy nie umieli. Nimi bowiem kierowała Czekanofobia.
Irracjonalny strach przed zaufaniem i powierzeniem choćby najmniej istotnych funkcji z punktu widzenia władzy - jak choćby Trybun Ludowy, który jest głównie funkcją polegającą na administracji Churałem Ludowym, w tym też funkcji na których z pewnością 110% można powiedzieć, że Czekan by się sprawdził. O co więc chodzi, jeśli nie o to, że Czekan mógłby powierzoną pracę wykonać poprawnie? O lojalność. Wiadomo, że Czekan jest osobą, którą sterować się nie da - a przynajmniej jest to ekstremalnie utrudnione. Wiadomo także, że rozgrywający w polityce potrzebują mięsa armatniego, które ślepo i posłusznie uda się na wskazany front, przysparzając swoją postawą i poświęceniem punktów w politycznej rozgrywce swojemu mentorowi. Żaden wandejski mentor nie może liczyć na coś takiego u Czekana. I tu leży Łajka pogrzebana. Brak zrozumienia pewnych elementów - lojalność to nie ślepe poddaństwo i wiernopoddańcze potakiwanie klakierów. Lojalność to wsparcie, ale i konstruktywna krytyka. Wandejscy domorośli politycy tego nie rozumieją. To właśnie w tej sferze Czekanofobia się najlepiej zadomowiła. "Po co mi ktoś, kto będzie trudny?"
Tym samym Wandystan z przeciwieństwa stał się niejako "klonem" Sarmacji. W niezauważony, a może wręcz przeciwnie?!, sposób system wartości uległ przetasowaniu, tak, że Państwu, w rozumieniu społeczeństwa, nie zależy już więcej na aktywności i nakręcaniu działania kraju, polityki, społeczeństwa. Społeczeństwo owo woli siedzieć cicho (bo a nóż ktoś nas znielubi, nie można być kontrowersyjnym zbytnio) i kisić się we własnym sosie - prezydent Perun, prezydent Keller, prezydent Magov, Perun, Ivo, Magov, Perun, Keller... Cenzor Ciupak, Cenzor Khand, Cenzor Ciupak, Cenzor Khand, Cenzor Ciupak... Mandragor Khand, Khand, Khand, Khand.... I tak dalej.
Czekanofobia w Wandystanie to pojęcie jednak szersze i nie dotyczy jedynie Czekana - ten jest to rodzajem katalizatora, markera, który podobnie jak atrament pozwolił zidentyfikować trąd, tak Czekan pozwolił zidentyfikować poważny problem wandejskiego społeczeństwa - fobię przed nowymi, niepokornymi jednostkami, które swoją siłą i zaangażowaniem chcą wnieść coś nowego, ale jednocześnie są w stanie drogą naturalną sprowokować zmiany w dotychczasowym układzie. Czekanofibią nazywam to z próżności.
Życzę miłego dnia i wszystkim, którzy doczytali do końca dziękuję, zaś zainteresowanych zachęcam do dyskusji. Bo czemu nie? Z ciemnego kąta mogę chociaż tyle.
-- Robert Janusz Czekański _usunto_at_ r.czekanski_usunto_at_gmail.com :: GG# 933768Received on Wed 24 Sep 2008 - 00:19:15 CEST
"From beneath you, it devours."
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:25 CET