Aż tak szkodził interesom wandejskim, że trzeba go było aż rozstrzelać? Nie znam tej sprawy, może później przeprowadzę kwerendę w archiwach, ale nawet jeśli faktycznie tak było, to i tak nie myślę, aby takich przypadków było faktycznie wiele. Raczej rozpatrywałbym to w kategoriach wyjątku.
> Nie zauważyłem zachęt. Najwyżej brak prób zniechęcenia.
Cóż, nowy mieszkaniec widzi ewidentne zachęty. Może jest to kwestia specyficznych warunków kulturowych Wandystanu i starsi mieszkańcy to postrzegają inaczej - ale w oczach nowego wygląda to tak jak opisałem.
> A poza tym nie trza nam w Ludowej Ojczyźnie mazgajów,
> którzy uciekają przez byle krytykę.
Czy do tej kategorii zaliczylibyście tow.tow. Ivo de Folvila i Czekańskiego? [I pewnie kilku innych, co to odeszli lub zrezygnowali ze stanowisk wcześniej ze względu na krytykę.] Czasem lepiej przystopować z krytyką i zrezygnować z kilku niekoniecznych słów, niż sprawić, by Wandystan stracił kolejnego aktywnego obywatela. Bo jak na razie, to widzę tylko kolejne odejścia, a nowych twarzy jakoś nie przybywa. W najlepszym wypadku powróci któraś ze starych, ale wiecznie w tym samym składzie grać się przecież nie da.
-- Wandosław Katiuszon, dumny wampir - preskryptywista gg:9663849Received on Tue 23 Sep 2008 - 14:19:39 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:25 CET