> W Polsce nie ma szans, ażeby w przewidywalnej przyszłości były
> wyłącznie szkoły prywatne, tak więc nie uciekajcie, towarzyszu, od
> mojego pytania o los dyrektorów, nauczycieli i przedszkolanek.
> Mówimy
> o prawie, które (jeśli przeprowadzicie granicę dalej ode mnie) może
> ich dotknąć. Ich i wielu innych.
Jezeli moge sobie gdybac o ksztalcie ustawy lustracyjnej, to zakladamy hipotetycznie ze mam stosowna wiekszosc, dlatego w moim przekonaniu zmiany ustawodawcze powinno wprowadzac sie z jakims ogolnym zamyslem a nie latac dziury. Co wiecej ja bym, gdybym mial taka wiekszosc, najpierw zajal sie gospodarka i uwolnorynkowieniem a potem lustracja. Bo dla mnie wolny rynek jest sposobem na sukces Polski priorytetowym.
Kwestia gdzie mialaby przebiegac ta granica, o ktorej pisales ze 2 maile temu jest drugorzedna. W polityce czesto pewnymi rozwiazaniami sie handluje. Nie jest to moze za ladne, ale poki cel nie uswieca srodkow, to znaczy nie lamie sie ZASAD, mozna dochodzic do rozwiazan w drodze kompromisu. Wiec nie zgodzilbym sie na totalnie barbazynskie normy prawne za cos (czyli ani na jakies polowanie na czarownice, i na calkowity brak - powiedzmy) natomiast akurat kwestia gdzie mialaby przebiegac ta granica zalezalaby od tego, ile mialbym szabel w parlamencie. Czytaj: kto by mi placil za wprowadzenie w Polsce prawdziwego kapitalizmu. Jak ludzie typu PiS -to granica bylaby surowa; jak ludzie typu jakas centrolewica - to bylaby to ustawa lagodna. Natomiast taki handel, jak napisalem, nie moglby dotyczyc spraw zasadniczych. Prosze to potraktowac jako zabawe w dyskutowaniu.
khand Received on Tue 02 Sep 2008 - 03:00:06 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:24 CET