Re: Wandystan: Re: [OT] Ciekawostka z wakacji

From: W. Katiuszon <wandoslaw_usunto_at_gazeta.pl>
Date: Tue, 2 Sep 2008 02:36:20 +0200


W dniu 1 września 2008 20:31 użytkownik Marceli Baldachim Khand <khand_usunto_at_tlen.pl> napisał:
> I tak i nie. Dla mnie bowiem zarowno przedszkola jak i uczelnie oraz
> zaklady pracy powinny byc tylko i wylacznie prawatne (pisze to jako
> wolnorynkowiec, ale nawet gdybym byl socjaldemokrata tak bym uwazal -
> na zasadzie ze zadania publiczne w tym zakresie na zasadzie
> kontraktow wykonuja prywatne firmy, co tam gdzie jest wprowadzone na
> zasadach zblizonych do rynkowych [czesc opieki zdrowotnej na
> przyklad, w szczegolnosci z platnoscia per capita] dziala dosc
> sprawnie)

Jak OT, to OT - odniosę się więc do tej wypowiedzi także od strony ustrojowej.

Jako socjaldemokrata (choć w sumie nie wiem na ile zgodne z doktryną są moje poglądy ;) ) uważam, że faktycznie najważniejsze jest, ażeby obywatele mieli zapewniony dostęp do pewnych fundamentalnych świadczeń, w tym bezpłatnej edukacji i opieki zdrowotnej. Drugorzędną kwestią jest struktura własnościowa podmiotów je świadczących. Tak więc częściowo się zgadzam z Wami i przyznaję, iż podmioty prywatne także powinny mieć możliwość wykonywania takich świadczeń z pieniędzy publicznych.
Jeżeli prywatna szkoła by była gotowa podobnym kosztem uczyć na poziomie nie ustępującym szkołom publicznym - nie mam nic przeciwko temu, zeby uczyła.

Trzeba jednak pamiętać o kilku rzeczach. Szkoły takie musiałyby realizować określone przez państwo minimum programowe i być odpowiednio kontrolowane (choć myślę, ze z tym akurat nie powinno być problemów, szkoły prywatne funkcjonują u nas i chyba są już wypracowane odpowiednie wzorce nadzoru). Muszą pozostać bezpłatne. Trzeba też wypracować odpowiedni sposób finansowania i kryteria jego przyznawania, który by uwzględniał ilość uczniów, wyniki placówki, lokalną demografię. I to jest chyba najtrudniejszą częścią koncepcji.

Czyli jednym zdaniem - zachować cel (bezpłatna edukacja na jak najwyzszym poziomie) i udostępnić ludziom nowe środki do jego realizacji. To popieram.

Natomiast nie wszędzie takie podejście jest sensowne. Generalnie problem z firmami prywatnymi polega na tym, iż ich celem jest przynoszenie jak największego zysku. My zaś (państwo właściwie) chcemy, żeby świadczyły usługi na jak najwyższym poziomie za jak najniższą cenę. Jest to ewidentna sprzeczność interesów. Nie we wszystkich branżach jest realna konkurencja - czasami koszt inwestycji niezbędnych do wejścia do gry jest zaporowy. Pozostaje też groźba zmowy cenowej.

Przedsiębiorstwa świadczące usługi użyteczne publicznie w żadnym wapadku nie powinny być masowo prywatyzowane. Często takie przedsiębiorstwa pozostając w rękach państwa (a najlepiej - samorządów) realizują swoje zadania zupełnie dobrze i nie ma potrzeby zmieniać niczego na siłę.
Na siłę wprowadzone konkurencja wcale nie musi przynieść znaczących korzyści. Prywatne nie musi być lepsze - aczkolwiek może i często jest. Tak więc prywatyzujmy, ale z głową i nie wszystko. Prywatyzacja totalna nie jest jakimś cudownym remedium, które by mogło rozwiązać wszystkie problemy. Ba, takie lekarstwo by było gorsze od choroby.

-- 
Wandosław Katiuszon
kurwa-gg:9663849
Received on Mon 01 Sep 2008 - 17:36:21 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:24 CET