Czy więc jesteście wobec tego, w myśl tej zasady, przeciwni w ogóle regule przedawniania przestępstw?
> Ale przeciez lustracja miala sluzyc osobom ubiegajacym sie o
> stanowiska publiczne nikt nie musi sie o nie ubiegac.
Zależy, która ustawa lustracyjna. Bo na pewno nie ta z 2006 r., która,
po poszatkowaniu przez TK, obowiązuje do dziś. A do niej się
najczęściej odnosi w dyskusjach o lustracji i jej założenia miałem w
głowie, gdy pisałem swoją wypowiedź. Myślę więc, że się nieco
minęliśmy w tej dyskusji. Ustawa ta obejmowała lustracją nie tylko
osoby piastujące stanowiska publiczne, ale też dziennikarzy,
dyrektorów prywatnych szkół itd., co jest dla mnie haniebne. Ustawa,
która nakładała na IPN obowiązek przygotowywania i publikowania list
"agentów". Ustawa, której owocem mogło być (a pewnie i był) skazanie
wielu osób na śmierć cywilną, bez prawa do obrony. Bez prawa ujrzenia
dowodów przeciwko sobie, bez prawa do procesu. Stąd był mój stanowczy
sprzeciw.
Ty zaś widzę pisałeś raczej o lustracji w stylu starej ustawy, która -
mimo wad - jest mi bliższa.
> jezeli ktos chce posiadac funkcje publiczna (i to tylko
> publiczna, bo prywatnie to sobie kazdy moze robic co chce i wara
> panstwu od tego) to jako kandydat na taka funkcje powinien ujawnic
> wszystkie instotne okolicznosci sluzace jego ocenie. Czyli na
> przyklad podac jakie ma wyksztalcenie, jakie szkoly ulonczyl, jak
> wygladala jego kariera zawodowa, w niektorych przypadkach (wojsko,
> policja): jaki jest jego stan zdrowia, w niektorych przypadkach z
> pewnoscia czy zna jezyki obce (na przyklad dyplomacja), czy byl
> karany (w zasadzie wiekszosc) i takze czy byl wspolpracownikiem sluzb
Zgoda. I generalnie jestem za lustracją części osób pełniących funkcje
publiczne, którzy mają znaczący wpływ na funkcjonowanie państwa.
Posłowie, członkowie rządu, najwyżsi urzędnicy - tak. Bo są to osoby,
od których decyzji zależy naprawdę wiele i mamy o nich prawo wiedzieć
proporcjonalnie więcej.
Ale naukowcy? Dyrektorzy szkół publicznych? Nauczyciele?
Przedszkolanki? Tu moim zdaniem ranga stanowiska nie uzasadniania tak
dalekiej ingerencji w ich prywatność (innymi słowy prawo do
prywatności przeważa nad prawem do informacji). Tak samo jak nie
oczekuję, iż będę mógł swobodnie czytać sobie ich dokumentację
medyczną, czy informacje o wierności małżeńskiej.
Różnimy się, z tego co widzę, tym, że w innym miejscu widzimy przebieg
granicy, pomiędzy wspomnianymi dwoma prawami.
> kazde dzialanie panstwa powinno
> wiazac sie z poszanowaniem prawa do sadu.
Dokładnie! :)
-- Wandosław Katiuszon kurwa-gg:9663849Received on Sun 31 Aug 2008 - 16:55:57 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:24 CET