Ojej, to przecież stary schemat według scholandzkiej szkoły wampiroznawstwa (tudzież - jak oni wolą - wampirologii). Wymyślili go sobie przed ilomaś wiekami i trzymają bez zmian po dziś, z takim uporem, jakby ratowali tym świat. Utrzymują podział na te swoje hermetyczne klany, cały czas kombinują jak się nawzajem zniszczyć, ale tak, by się nic nie zmieniło i jeszcz myślą, że wampiry w całym v-świecie tak mają.
W ogóle scholandzkie wampiry to jakiś koszmar. Przed wojną miałem z nimi sporo kontaktów i zachowałem jak najgorsze wspomnienia. Scholandczyk podczas przemiany w wampira traci poczucie humoru i dystansu, poważnieje, nabzdycza się i puszy. Zaczyna coraz bardziej pożądać kolejnych tytułów i ściśle przestrzegać specjalnej etykiety. Jednym słowem monarchofaszyzuje się na potęgę, niezależnie od wcześniejszego poziomu tej przypadłości. A potem takie osobniki łączą się grupy, od czasu do czasu spotykają, mizdrzą się do siebie, obrażają się i rozchodzą. Z czasem coraz bardzie popadają w otchłań monarchofaszystowskiego obłędu, zatracając resztki swojej dawnej osobowości. Przerażające.Przy przeciętnym scholandzkim wampirze nawet Drążkiewicz wydaje się być zupełnie Wandny! Na szczęście każdy kraj ma takie wampiry, na jakie zasługuje!
My, wampiry wandejskie nie uznajemy sztywnego podziału na klany. Prawda, różnimy się nieco między sobą, każdy ma nieco inne zdolności i cechy fizyczne - ale wszystkich nas łączy myśl o towarzyszu Wandzie.
Towarzysza Anarchię Peruna pewnie ucieszy fakt, iż wampiry scholandzkie na krótko przed wojną zerwały z wandejskimi wszelkie kontakty na krótko przed wojną, kwalifikując je jako anarchistów.
> Życzę dobrej nocy... i do zobaczenia.
Nocy? Sporą macie różnicę czasu, skąd piszecie? Dreamland? Austro-Węgry?
-- Wandosław KatiuszynReceived on Sun 31 Aug 2008 - 07:33:40 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:24 CET