Do niedawna spałem snem głębokim, długim i - a jakże! - sprawiedliwym w swym schronieniu w rejonie osiedla Chuć Robotnicza (swoją drogą nie mogłem się go dziś doszukać na planie Genosse - jest jedynie "Chęć Robotnicza", ale gdzie indziej. Ktoś chyba gmerał przy nazwach w ciągu ostatnich lat). I pewnie spałbym dalej, gdyby nie - a niech ich dziewięć piekieł pochłonie! - Ludowy Zarząd Dróg (LZD) w GWS. Wjechali mi tuż obok domu sprzętem ciężkim: jakimiś potwornymi palownicami, wibromłotami i Wanda wie, czym jeszcze. Przebudowywali ponoć drogę, jakieś estakady stawiali i takie tam fanaberie. Umarłego by obudzili. No właśnie - obudzili.
Nasz żywot nie jest wcale prosty. Nie mogę np. udać się do siedziby LZD w godzinach urzędowania i urządzić karczemnej awantury. Niemniej skorzystałem z alternatywnych dróg dojścia do ichniejszego zarządu. Czy zastanawialiście się może, towarzysze, dlaczego przebudowa owej drogi stanęła w połowie? Oczywiście, możecie wierzyć dyrektorowi, który utrzymywał, iż jest to celowy sposób promocji komunikacji szynowej; zaś wyglądał na wymizerowanego wyłącznie z powodu przepracowania. Każdy może wierzyć w co zechce. Nawet tow. Ciupak. Choć z drugiej strony kto by poświęcał tyle uwagi temu, co jego zdaniem istnieć nie może?
Wypowiedź Tibora Julianiego wywołała wśród Was liczne kontrowersje. Cóż, u nas jeszcze większe. Przebudziłem się na niedługo przed jego przybyciem, jednak już wtedy huczało od plotek. Dziwne rzeczy. I końcu pojawił się wspomniany Tibor z tymi swoimi rewelacjami. Uparł się, żeby koniecznie opublikować swój tekst, po czym szybko udał się w dalszą drogę. Pomyślcie sami, nie jest łatwo oblecieć 5 krajów w jeden dzień.
Odradzaliśmy mu ten krok, uważając, iż jego oświadczenie, przygotowane przez cudzoziemca na użytek w różnych krajach i przez to nieuwzględniające realiów kulturowych, może zostać źle odebrane. Mieliśmy rację, lecz mleko się już rozlało. Toteż zdecydowałem się na niniejszy coming-out i stanięcie w obronie naszych praw. Oburzająca jest dyskryminacja wampirów i ich prześladowanie, tylko dlatego, iż nieco się różnią. Bardzo boleję nad ilością ksenofobicznych, wrogich komentarzy. Gdy z narażeniem nieżycia zasadzałem się na scholandzkich okupantów w 1943 r., by potem ich spić, to nie przyszło mi na myśl, iż w kraju kultywującym tradycję towarzysza Wandy owoc zacznie wydawać ziarno zaściankowości.
Tym zaś, którzy w v-świat nadprzyrodzony wciąż nie chcą uwierzyć, podaję przykład zagłady Cesarstwa Valhalli. Na szczęście prężnie rozwija się paranauka - na szczególne wyróżnienie zasługuje tu IZP w Wałbrzychu. Kto uważa, iż wszystko można wyjaśnić prostymi regułkami, niech przeczyta zgromadzone tam mądrości - winien zrozumieć wtedy, iż istnieje w v-świecie więcej, anizeli oczekiwał. Nie ufajcie li tylko szkiełku i oku.
Wkrótce podejmę dalsze kroki. Myślę, że razem współdziałając jesteśmy w
stanie uczynić Ludową Ojczyznę jeszcze barwniejszą, jeszcze silniejszą,
jeszcze piękniejszą. Możecie być, towarzysze, przekonani, że my, tak samo
jak wy, jesteśmy ulepieni z tej samej gliny (tylko nieco chłodniejszej) i
nie mamy innego celu, jak ten który żeśmy zdeklarowali i to jest podstawowy
program naszego działania. Jeśli nam pomożecie, to sądzę, że ten cel uda nam
się wspólnie osiągnąć.
I jak, pomożecie?
Czuj, czuj!
[zaprzyjaźniony gnom twierdzi, że tak się teraz mówi?]
PS. Tak sobie czytam tę listę i myślę, iż Władza Ludowa kategorycznie powinna nakazać wszystkim obywatelom noszenie krawatów. Wandejczyk w krawacie jest mniej awanturujący się.
PS2. Uprzedzając co podejrzliwszych towrzyszy - wprawdzie jestem wampirem, ale nie jestem niczyim klonem.
-- Wandosław KatiuszonReceived on Sat 30 Aug 2008 - 09:45:31 CEST
[Non-text portions of this message have been removed]
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:24 CET