Dostałem dzisiaj niepokojącą informację. Otóż zadzwonił do mnie lekarz i powiedział mi pewną bolącą rzecz. Nawet nie rzecz, to w sumie był wyrok. Marskość pochwy... Nawet przy dzisiejszym stanie wiedzy medycznej ta choroba jest w 100% śmiertelna. Został mi tydzień życia.
W tej smutnej chwili chciałem powiedzieć, że mam zamiar spędzić ten tydzień z dala od ludzi, pijąc mojito na ganku mojej rezydencji w Zongyi, obserwując z oddali pracujących, spoconych mężczyzn na polu. Potem umrę sobie w spokoju. W tym momencie chciałem prosić RCA o zbudowanie mi grobowca, może być piramida. Będziemy wtedy kwita. ;)
A teraz na serio - kończę swoją przygodę z mikronacjami. Po 6 latach zabawy mam już serdecznie dość. Przez ten czas mieszkałem w sumie tylko w trzech mikronacjach. Narodziłem się w maju 2002 roku w Dreamlandzie, potem od 2003 roku do 2007 mieszkałem w Sarmacji. Później, z wiadomych względów, wybrałem Wandystan. 6 lat to szmat czasu, jednak przez ten okres nie dokonałem tak naprawdę niczego spektakularnego. Ewoluowałem powoli z głupiego gówniarza w stronę jeszcze głupszego chama i prostaka. Chciałbym zostać tak zapamiętanym - jako cham i prostak. To moje marzenie, liczę na to że będziecie to wspomnienie tak pielęgnować.
Moja decyzja jest nieodwołalna - żaden urlop tu już nie pomoże. Mam po prostu już serdecznie dość. Zwłaszcza teraz, gdy w mikroświecie pojawiły się zastępy i szeregi odmóżdżonych idiotów (buźka Kedar). Nie mam zamiaru kopać się z koniem.
Kwestię mojej sukcesji na stołku mandragorskim jeszcze się ustali, ale już teraz chciałbym powiedzieć, że w roli mojego następcy chciałbym widzieć tow. Waldemarię. To złota kobieta, o gorącym sercu i wargach sromowych, zdolna i odpowiedzialna. Na pewno bardziej sumienna i uczynna niż ja. To jest taka moja przedśmiertna prośba.
Mój majątek (jeżeli taki mam) zostawiam Khandowi. Zasłużył, też był dla mnie wzorem. Ja tak zapieprzać bym nie potrafił. W ogóle podziwiam mimo wszystko ludzi, którzy na mikronacje poświęcają lwią część swojego wolnego czasu. Ja tak nie potrafiłem, ale w sumie też i nigdy się w tą stronę nie starałem. No ale chuj tam.
Ivo - listy miłosne do Ciebie spalę w piecu, przetopię je razem z moimi wszystkimi medalami i orderami. Listy do Wandera zabiorę ze sobą do grobu.
Mimo iż opuszczam kraje wirtualne, kontaktu z ludźmi których tu poznałem urywać nie chcę. Zżyłem się z tą wąską grupką znajomych, z którymi dzieliłem swoje problemy i losy. Część z nich poznałem na żywo (część z was poznała mnie), z niektórymi się mocno zakolegowałem. Te znajomości chciałbym podtrzymać.
Od października będę mieszkał we Wrocławiu, także zapraszam serdecznie na małą wódkę albo co. Kontakt ze mną będzie można złapać starymi kanałami.
Tow. Bonawenturze wyślę to co miałem wysłać i to będzie mój ostatni wkład w rozwój mikroświata.
Wszystkich których w jakikolwiek sposób zawiodłem, przepraszam z całego serca. Ślę wam buziaki w siusiaki i życzę koralowych snów.
Dziękuję wszystkim, dziękuję RCA, Ojebejbe, Timiosowi, Wanderowi, Ivo, Khandowi, tow. Pupce, Radeckiemu, tow. Zaorskiemu, Mateuszowi Kudle, tow. Waldemarii, tow. Bonawenturze, tow. Perunowi, tow. Magovowi, Skarbnikowi, śp. Wieńkowi, Mariuszowi Magnuszewskiemu, Avatarowi oraz wszystkim tym których nie wymieniłem (przepraszam). To było nawet ciekawe 6 lat. Na pewno stymulujące i w pewnym sensie rozwijające.
Do zo w realu!
-- Michał CzarneckiReceived on Fri 22 Aug 2008 - 05:37:59 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:24 CET