>
>
> Nie chodzi mi tu o czasy tak dawne jak neolity i inne mezozoiki.
> Zastanawiam się po prostu ile rodzin ma przodków (sprzed 4-5 pokoleń -
> czyli jakieś 100-150 lat), którzy mieszkali na tych terenach w tamtym
> czasie.
>
> Myślę, że nie jest fair mieszkać w domu, w którym mieszkały całe pokolenia
> np. Niemców, czy kto tu wcześniej był. Głupio mi się robi jak w lecie
> mijając niemiecką wycieczkę słyszę 'Ooo unsere stadt'. Po prostu nie czuję
> się emocjonalnie związany z tą ziemią. Jako obywatelowi Polski bliżej mi
> chyba do terenów dzisiejszej Ukrainy niż Polski zachodniej. I jakoś nie
> dziwię się niemieckiemu Związkowi Wypędzonych. Polacy mogliby też takie coś
> założyć ;p
e tam. To co, mam po moim dziadku i ojcu dochodzic odzyskania ziemi na Litwie? Bo co, bo kiedys to bylo ich i tam mieszkali? Mieszkam na ul. Polanki w Gdansku i na domu tuz obok jest baner "to kolejny dom, ktory zajma Niemcy". Okazuje sie, ze po wojnie nie wpisano odpowiednich rzeczy do ksiegi wieczystej i Niemcy, a raczej potomkowie wlascicieli, jak gdyby nigdy nic dostana wszystko za friko.
Wszystko plynie. Nie ma autochtonow, ktorzy zyli gdzies od zawsze. Ale nie dam sie tez wciagnac w wyznawanie wyimaginowanego narodu. Mowie po polsku, od dziecka uczono mnie mitow polskich, a nikt nie raczyl nam powiedziec w szkole, ze miasto, gdzie sie urodzilem i mieszkalem, bylo przed wojna na terenie Niemiec, po wojnie wrocili tu Kaszubi z okolic, przesiedlono Ukraincow z Bieszczad i naplynela ludnosc ze wschodu.
Dlatego pasuje mi Unia Europejska. Bez granic, z mozliwoscia przeprowadzki i kultywowania swoich tradycji itp.
-- Perun [Non-text portions of this message have been removed]Received on Thu 21 Aug 2008 - 13:45:59 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:24 CET