> Po pierwsze nie jestem demokrata. Demokracje w v-panstwie uwazam za
> dobra dlatego ze daje dodatkowe pole do aktywnosci. W tym zakresie
> jestem v-demokrata.
V-demokratą? To chyba jakiś nowy (s)twór typu "jestem za, a nawet przeciw" ;P.
> Co do meritum: Prezydent jest organem wybieranym demokratycznie.
Wielu dyktatorów czy innych autokratów (czy jak to się nazywa) było też wybieranych demokratycznie. I nie, nie chodzi mi o Adolfa H., którego wybór z demokracją miał tyle wspólnego, co obecność wojsk amerykańskich w Iraku z misją pokojową.
> Ustroj jest taki, ze prezydent ma prawo wydawania ustaw
> prezydenckich - wlasnie chociazby po to, by moc regulowac stosunki
> prawne w czasie niefunkcjonowania izb.
Ale nie po to, żeby obchodzić niewygodne prawo. Choć w sumie, jak nie Churał, to można opóźnić wydanie nowego dekretu prezydenckiego w inne sposoby.
P.S. Czy aby ustawa obowiązywała konieczne jest opublikowanie jej w Dzienniku Praw, czy wystarczy tylko publikacja na LDMW?
> Ale takie w prawie jest.
Ba, w ZSRR gromienie "kontrrewolucjonistów" też było w zgodzie z prawem.
-- Paweł Ciupak, pozdrawiam (z linuksa) e-mail >> pawel-ciupak//o2.pl jabber/xmpp >> pawel-ciupak//jabber.wp.pl kurwa gg >> 870173Received on Mon 11 Aug 2008 - 06:56:13 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:24 CET