>
Ktoś na którymś portalu w komentarzu zasugerował, że przeciwstawienie się
militarne Rosji w spr. Gruzji np. przez NATO było by rozpoczeciem III wojny
światowej. Mnie osobiście serdecznie jebią Stany Zjednoczne i ich roponośne
interesy. Mnie interesuje moje osobiste bezpieczeństwo, bo mieszkam 130 km
od Kalilingradu. Zakładając teoretycznie, że NATO by zostało przez Rosję w
odwecie za interwencję zaatakowane, to moja mieścina była by na pierwszej
linii ognia, a nasze wozy bojowe stały by na irackiej pustyni, a w powietrzu
latał by zabytek (w muzeum lotnictwa w Bruksei F-16 jest zabytkiem!).
Dodając jeszcze akcję w ramach sojuszu Białorusi i Ukrainy, białoruskie
wojsko doszło by do Odry w tydzień! (wg. obliczeń opublikowanych pare lat
temu). Nadto przypomne, ze w ramach solidarności - traktatu NATO -
sojusznicy mogliby dosłownie nam zrzucać herbatę (pomoc w sposób jaki uznają
za zasadne) i wydać (jak ob. USA) oświadczenie potępiające.
Jakiś typek z OSW biadoli w TVP Urbański, ze USA nie jest już mocarstwem światowym, że Rosja sie odradza. Debil, po niewiem jakich studiach, zapomniał że ład światowy obecnie jest wielobiegunowy, a USA to jeden z jego elementów.
Keller Received on Sun 10 Aug 2008 - 04:41:49 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:24 CET