> Zapewne nie ustępuje, ale w takim układzie idea międzysystemowego
> eksportu i importu traci sens...
W ym momencie w ogóle system ma mały sens. Mogę się mylić, dokonałem jedynie pobieżnych analiz, ale wnioskuję, że aby cokolwiek wyprodukować, potrzebne jest istnienie właściwie wszystkich produktów. Wymagania się zazębiają. Aby uzyskać X, potrzeba Y, aby uzyskać Y, potrzeba Z,, aby uzyskać Z, potrzeba X i Y. Skoro więc nikt jeszcze nic nie wyprodukował, to nie jest możliwe wyprodukowanie czegokolwiek. Konieczny jest jakiś rozruch. Również kwestia elektrowni - wodna do uzyskania elektryczności nie potrzebuje "tylko" budynek i jarugi pracy. Węglowa - znacznie więcej. Tym samym może i elektryczność uzyskiwana z wodnej powinna być słabsza, zresztą tak jest w realu, ale tego akurat nie sprawdziłem. Jeżeli wydajność obu jest taka sama, to przecież węglowej nie opłaca się w żadnym wypadku stawiać. Ciekawe też, że aby wyprodukować właściwie cokolwiek, potrzebne są budynki. Ale żeby postawić budynek, potrzeba właściwie wszystkie produkty.
Albo zaczniemy z "lewym" zasobem pewnych produktów, wytworzonych w sposób magiczny, albo w ogóle nic nie zaczniemy. Mniemam, że rabarbar jest tutaj przykładem czarów, testem działań paranormalnych. Towarzyszka powinna być więc dumna. Ale pomijając rozruch systemu, oczywiście że fałszowanie produktów systemowych, np. po przez wprowadzanie fałszywych produktów importowych, musi być nielegalne, bo niczym dodruk pieniędzy - byłoby katastrofą dla rynku. Poza tym - porównując relacje między naszym a gnomim systemem w kwestii rabarbaru do świata realnego, to takim "fałszywym" i "z nikąd" rabarbarem zajmuje się po prostu mafia.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 4657938Received on Thu 31 Jul 2008 - 10:20:39 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:23 CET