> Przy czym ja temat Kefasa z mojej strony oficjalnie koncze. Dobra,
> przyszedl Czekan i Nowicki. Bylo zamieszania troche. Byl czas zeby
> poszczekac ze wsciekloscia, ale temat ten byl juz 500 x omawiany i
> juz mnie totalnie znudzil. Kefas jaki jest widac. Ma inne
podejscie.
> Gdybym mial takie podejscie co on (cel uswieca srodki, celem jest
> jakas tam wizja idealnego kefaszystowskiego panstwa) to robilbym
> pewnie to samo. Mam inna wizje panstwa. I uwazam, ze pewnych rzeczy
> sie nie robi, zeby ja realizowac. Ale - kazdy ma prawo do wlasnej
> wizji. Pod tym wzgledem niech spor ten osadzi Wanda. Mysle, ze nie
> bedzie on zbyt dla Kefasa laskawy. Ale sadze, ze nawet Kefas po pol
> roku w Engels III stalyby sie dobrym wandysta-komunista.
>
>
> Niezaleznie od tego, ze mam caly czas do niego zal i nigdy akurat
> tego co zrobil nam jako spolecznosci i mi osobiscie mu nie zapomne,
> ale mysle ze pora z mojej strony na przebaczenie. I tak jest to
> postac tragiczna, ktorej po tym jak skonczyl, otoczony
> przytakierstwem, jest mi troche szkoda. Ale, jak juz zaczalem
pisac,
> niezaleznie od tego wszystkiego, ja Kefasa za wiele rzeczy kiedys
> wynosilem na wyzyny niemalze (byla to jakas tam forma autorytetu) a
> teraz juz tylko cenie. Tyle w temacie.
>
Zatem i ja koncze. Bardzo mi sie twoj post podobal.
-- Aaron bnt von Lichtenstein-RozmanReceived on Thu 10 Jul 2008 - 05:22:46 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:23 CET