>
Zgadzam sie z Wami Towarzyszko. Jesli o mnie chodzi- nie jestem radykalnym panstwowcem. W wielu przypadkach panstwem sie brzydze, sam widze jak wielkie pieniadze podatnikow sa tracone na gmachy, siedziby i alkohol u prezydenta. Chodzi mi o to, ze jesli ludzie maja miec mozliwosc decydowania o wlasnym losie, nie moga pozbyc sie Panstwa i skupic na rynku. Bunt przeciwko ograniczeniu roli panstwa jedynie do stroza nocnego nie oznacza bycia w panstwie zakochanym.
Teraz Tow. Kapralissimus mi nie uwierzy, ale idealistycznie jestem anarchista. Jednak kiedy widze, ze ludzie- zwykli ludzie- mniej maja do powiedzenia, kiedy zyciem rzadza wylacznie prawa rynku i kiedy demontuje sie i tak minimalna obecnie ochrone i pomoc ze strony panstwa, to wole walczyc o panstwo, ktore bedzie silne politycznie, ale opierac sie bedzie o wybory swoich obywateli. Nie oznacza to rezygnacji z rynku, robie rynkowa roznorodnosc towarow, uslug. I rowniez dlatego jestem za pewna kontrola, bo inaczej powstaja monopole. Spojrzcie np. na rynek piwa w Polsce- kiedys setki lokalnych browarow, teraz liczba radykalnie spada, a wlasciwie trzy liczace sie juz tylko koncerny piwne kupuja stare browary niejednokrotnie, by je zamknac. Nie mozna zatem powiedziec, ze wolny rynek zawsze sprzyja konkurencji- z gigantami i z duzym kapitalem pomyslowy szary czlowiek zawsze przegrywa.
-- Perun [Non-text portions of this message have been removed]Received on Mon 26 May 2008 - 08:56:09 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET