"Wszystko zgodnie z zasadami pomocniczosci. Jezeli sobie z czyms rade
rynek - to nie angazujmy w to sil spolecznych. Jezeli rynek nie daje
sobie rady - niech rade dadza sobie dzialania dobroczynne, jezeli te
nie daja rady - samorzad, jesli nie panstwo. "
Ale dlaczego rynek- bezmysly system ma decydowac o dzialaniu ludzi, a nie odwrotnie- myslacy ludzie maja decydowac o rozwoju spoleczenstwa? Czemu stawiasz w centrum rynek, a nie idee solidarnosci spolecznej?
"Idac ta zasada:
emeryci - jest w Polsce przymus ubezpieczen - wiec jest to umowa
miedzy panstwem a obywatelem. Emerytury sie po prostu naleza - bo
umow sie dotrzymuje. Na przyszlosc - uwazam ze emerytury powinny byc
albo w calosci albo (i to juz jest odejscie od zasad, ale czasem
trzeba kompromisow) byc oparte na prywatnosci i dobrowolnosci.
Wowczas - jesli nie placiles skladek - to nie masz emerytury. No i co
najwyzej wobec tak nieodpowiedzialnych osob mozna byloby sie
zastanowic nad szerokorozumiana pomoca spoleczna (czyli glownie przez
organizacje pozapanstwowe) lub w tym minimalnym zakresie
obowiazkowymi ubezpieczeniami."
Ale przeciez nikt, kto rozumuje jak Ty, nie bedzie chcial placic na pomoc spoleczna. Obowiazkowe skladki sa po to, by bezmyslnym zapewnic chociaz minimalne pieniadze na starosc. Emerytury sa wlasnie dlatego, ze ludzie nie chcieli liczyc na laske i przytulek, gdzie mieli na starosc zdechnac.
"Natomiast artysta - to czlowiek zdrowy. Jesli nie sprawdzil sie w
zawodzie swoich niech wybierze inny. Z jakiej racji go wspomagac. Na
podobnej zasadzie mozna byloby czlowieka, ktory kladzie kafelki
wspierac dlatego, ze zle kladzie kafelki - finansowo przez panstwo.
Po co? Zle maluje obrazy, moze dobrze bedzie malowal pokoje."
Co to znaczy "nie sprawdzil sie w zawodzie"? Pisalem o artyscie, ktory nie odniosl komercyjnego sukcesu, ale w dzisiejszych warunkach jest np. doceniany przez ministerstwo i dostaje stypendium. Gdyby o rozwoju sztuki decydowal tylko rynek i tylko sukces komercyjny, to moglibysmy sie pozegnac z wieloma wybitnymi dzielami i zaczac wieszac w domu zdjecia hamburgerowjako wspaniale sprzedajacej sie sztuki.
"Alez wlasnie w takim systemie w ktorym zabiera sie pieniadze
czlowieka ktory pracuje po 12 h dziennie i przez to zeby miec
cokolwiek rezygnuje z pracy i rodziny - i za te jego pieniadze
utrzymuje sie menelstwo, ktore nie kiwnie palcem - nie respektuje sie
prawa czlowieka jaka jest wolnosc"
Wlasnie nazwales mnie menelem, bo nie stac mnie na prywatne leczenie i nie stac byloby mnie na studia (nawet na kredyt), gdyby byly platne. Korzystam zatem z podatkow pracujacych po 12 godzin dziennie ludzi.
"W prawdziwym kapitalizmie -
zastrzyg inicjatyw bylby tak wielki, ze kazdy kretym moglby spokojnie
zyc godnie i dac sobie rade - bo brakowaloby rak do pracy. Naprawde
uposledzone spolecznie jednostki bylyby tak nieliczne - ze dalaby
sobie z nimi pomoc dobrowolna dzialnosc dobroczynna. Bo wystarczy
uwierzyc w czlowieka. Socjalizm nie wierzy w czlowieka. Uwaza go za
kretyna, ktorego trzeba ciagnac za raczke. Mowic co jest zle, co jest
dobre. To narusza nasza GODNOSC. A godnosc czlowieka jest czyms
elementarnym."
A skad wiesz, jak byloby w prawdziwym kapitalizmie? Jak na razie, to wiem, ze w prawdziwym kapitalizmie nie mialbym kasy, zeby zaplacic za szpital przy zapaleniu pluc. Socjalizm nie wierzy w czlowieka? Moze i tak, wierzy w ludzi, w spoleczenstwo, we wspolne budowanie jutra, w zyczliwosc i wspolprace.
"Pozatym, w kapitalistycznym spoleczenstwie - panstwo mimo wszystko
funkcjonuje. Chodzi o skale jego funkcjonowania. Nie mowie przeciez o
anarchii lecz o panstwie minimalnym. Mozna sobie wyobrazic ze
istnieje jakas mimimalna panstwowa pomoc spoleczna pochlaniajaca 1%
pkb. W takim wymiarze w jakim dotyczy tych ktorzy naprawde nie daja
sobie rady. A wiec np. wspomnianych sierot, czy na przyklad czesci
osob niepelnosprawnych."
No tak, emeryci juz nie, a sami nie daliby rady placic za szpital i lekarzy. Ewentualnie ci, ktorzy zainwestowaliby w odpowiednie fundusze. Naprawde nie widzisz Khand, ze Twoj system jest zbyt prosty by mogl byc realny? Przeciez to jak wiara w rozmnozenie chleba i ryb przez Jezusa. Nie ma zadnych dowodow, ze przy wolnym rynku wszystkim wiodloby sie swietnie, gdyby tylko chcieli pracowac. Podawany wczesniej przyklad zwolnienia np. robotnikow z fabryki, ktorzy nagle nie moga znalezc pracy, bp fabryka przeniosla sie do Chin, a ich nie stac na przekwalifikowanie, w dodatku nie ma w ich miejscowosci nowych mozliwosci zarabiania, powinien dac Ci do myslenia.
-- Perun [Non-text portions of this message have been removed]Received on Wed 21 May 2008 - 11:25:39 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET