Wandystan: Re: OT - Wolnosc a bezpieczenstwo

From: Khand <khand_usunto_at_tlen.pl>
Date: Wed, 21 May 2008 09:23:51 -0000

Wszystko zgodnie z zasadami pomocniczosci. Jezeli sobie z czyms rade rynek - to nie angazujmy w to sil spolecznych. Jezeli rynek nie daje sobie rady - niech rade dadza sobie dzialania dobroczynne, jezeli te nie daja rady - samorzad, jesli nie panstwo.

Idac ta zasada:
emeryci - jest w Polsce przymus ubezpieczen - wiec jest to umowa miedzy panstwem a obywatelem. Emerytury sie po prostu naleza - bo umow sie dotrzymuje. Na przyszlosc - uwazam ze emerytury powinny byc albo w calosci albo (i to juz jest odejscie od zasad, ale czasem trzeba kompromisow) byc oparte na prywatnosci i dobrowolnosci. Wowczas - jesli nie placiles skladek - to nie masz emerytury. No i co najwyzej wobec tak nieodpowiedzialnych osob mozna byloby sie zastanowic nad szerokorozumiana pomoca spoleczna (czyli glownie przez organizacje pozapanstwowe) lub w tym minimalnym zakresie obowiazkowymi ubezpieczeniami.

Inne przyklady pomine, bo to jest zlozone i bym sie musial rozpisac. Emeryci i artysci to przypadki skrajne dlatego je opisze.

Natomiast artysta - to czlowiek zdrowy. Jesli nie sprawdzil sie w zawodzie swoich niech wybierze inny. Z jakiej racji go wspomagac. Na podobnej zasadzie mozna byloby czlowieka, ktory kladzie kafelki wspierac dlatego, ze zle kladzie kafelki - finansowo przez panstwo. Po co? Zle maluje obrazy, moze dobrze bedzie malowal pokoje.

> To bezposrednio podwaza myslenie o czyms takim jak
> spoleczenstwo-
> nie bierzesz go pod uwage i o czyms takim jak czlowieczenstwo- prawa
> czlowieka nie istnieja, kiedy wszystkim rzadzi rynek.

Alez wlasnie w takim systemie w ktorym zabiera sie pieniadze czlowieka ktory pracuje po 12 h dziennie i przez to zeby miec cokolwiek rezygnuje z pracy i rodziny - i za te jego pieniadze utrzymuje sie menelstwo, ktore nie kiwnie palcem - nie respektuje sie prawa czlowieka jaka jest wolnosc. W prawdziwym kapitalizmie - zastrzyg inicjatyw bylby tak wielki, ze kazdy kretym moglby spokojnie zyc godnie i dac sobie rade - bo brakowaloby rak do pracy. Naprawde uposledzone spolecznie jednostki bylyby tak nieliczne - ze dalaby sobie z nimi pomoc dobrowolna dzialnosc dobroczynna. Bo wystarczy uwierzyc w czlowieka. Socjalizm nie wierzy w czlowieka. Uwaza go za kretyna, ktorego trzeba ciagnac za raczke. Mowic co jest zle, co jest dobre. To narusza nasza GODNOSC. A godnosc czlowieka jest czyms elementarnym.

Pozatym, w kapitalistycznym spoleczenstwie - panstwo mimo wszystko funkcjonuje. Chodzi o skale jego funkcjonowania. Nie mowie przeciez o anarchii lecz o panstwie minimalnym. Mozna sobie wyobrazic ze istnieje jakas mimimalna panstwowa pomoc spoleczna pochlaniajaca 1% pkb. W takim wymiarze w jakim dotyczy tych ktorzy naprawde nie daja sobie rady. A wiec np. wspomnianych sierot, czy na przyklad czesci osob niepelnosprawnych.

khand Received on Wed 21 May 2008 - 02:23:52 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET