Re: Wandystan: Re: OT - Wolnosc a bezpieczenstwo

From: Michał O'Rhada <ks.radetzky_usunto_at_gmail.com>
Date: Wed, 21 May 2008 00:48:56 +0200


Czołem Khand!

> I ogol jest potrzebny i jednostki wybitne. Chodzi o to, zeby
> wybietnym nie przeszkadzac byc wybitnym a przecietnym robic dobrze
> zwyklej roboty.

Trochę coś pisanina chyba poszwankować być Tobie.

Generalnie coś w tym jest - ale zwykle jest tak, że kreuje się pęd na sukces, co prowadzi do wyścigu po trupach.

> Panstwo moze co najwyzej karac jednostki slabsze - na
> przyklad przestepcow, a w pewnym zakresie jednostkom slabszym pomagac
> (przy czym ja uwazam ze jezeli to moze zrobic dobrowolna dzialalnosc
> dobroczyna to lepiej)

No właśnie. Z tym, że w twoim świecie dzieli się ludzi na tych, któzy są słabsi, nad którymi można się ulitować, albo są nieroby, którymi się pogardza. Zatem może i byłyby jakieś skromne pieniądze na wspomniane sieroty, ale fundacje na bezrobotnych raczej nie otrzymały by wiele. Zatem - zdychajcie z głodu, albo do więzienia za kradzież?

> - na przyklad sierotom (ktore przeciez nie sa
> pelnoletnie i nie mozna wymagac by akurat dawalyh sobie na rynku rade

A zatem uważasz, że każdy dorosły, zdrowy, jest w stanie się na wolnym rynku utrzymać? A jeżeli nie, to co? Nierób, więc na śmietnik? Słabszy, więc do podeptania?

Generalnie, wyobrażam sobie ten cudowny "idealny świat liberałów". Wszyscy mają równe szanse - nikomu państwo nie pomaga. No, z tymi szansami to jednak bywa różnie, bo do szkół ponadpodstawowych (100% prywatne) chodzą nieliczni, dzieci bogaczy. Nie ma oczywiście czegoś takiego jak stypendia - wszak, jeżeli ktoś jest zdolny, to ze wszystkim da sobie radę, a dlaczego jedni mają mieć łatwiej za pieniądze innych? A że urodzili się w biedniejszych rodzinach - no cóż, takie jest ryzyko...

Wbrew pozorom, faktycznie - osobniki wybitne mogą się z szarej masy wybić, awansować i dołączyć do tej klasy, która ma na wszystko. No, tylko czy wybitne... awansowanie i wyrzucanie generalnie zależy od pracodawcy - oczywiście kobiety, murzyni, geje, żydzi, młodzi i starzy mają przejebane na wejściu. No ale powiedzmy bierzemy pod uwagę 30 letniego mężczyznę-aryjczyka. Jeżeli jest wybitny - awansuje. No, chyba że będzie za bardzo wybitny i narazi się przełożonym. Wtedy ma też przejebane - bo wszak w branży wszyscy znają wszystkich, a mogą odrzucić pracownika z byle jakiego powodu. Administracji nie ma (po co nam państwo?), więc żadnego konkursu na stanowisko też nie wygra.

Ale i biedni też jakoś sobie żyją. Pracują co prawda na głodowych racjach - coś takiego jak płaca minimalna nie istnieje, zbędnie ograniczenie dla tych, którzy osiągają sukces. Co jakiś czas się je obniża - Ci którzy podnoszą głowę wyżej kolan wylatują od razu. Wkrótce potem wylatują wszyscy, bo okazało się, że przeniesienie produkcji do Chin jest o wiele bardziej opłacalne - a żadnych ograniczeń po temu nie ma - wtedy to dzieciaki daje się do sierocińców (działają z dotacji, nawet nie najgorzej - wszak w dobrym tonie jest przekazać pieniądze na dzieci. Choć schroniska dla psów mają lepiej - wszak w sierocińcach dorastają chuligani, a pieski i kotki są słodsze...), a rodzice... no cóż. Błąkają się po ulicach, będąc tą pogardzaną masą, która nie dała sobie rady. Kradną co tylko widzą, więc wkrótce trafiają do więzień - zresztą nie protestują - tam przynajmniej jest minimalne wyżywienie i miejsce do spania.

No, ale powiedzmy, jak mamy pracę, to może i mieszkanie się znajdzie? Co prawda na miejscach dawnych, wykupionych bloków stoją wieżowce/wille, ale na peryferiach są osiedla budowane najtańszym kosztem, gdzie można wynajmować. Cóż z tego, że co parę miesięcy budynki się rozpadają (nie opłaca się budować droższych, za czynsz i tak ludzie zapłacą, bo dzięki umowie między wynajmującymi ma on stałą, wysoką stawkę - wszak to ich domy, mogą jaki chcą ustalić od zaraz) - bo przecież kontrole budowania to zbędny socjalizm, wszak każdy stawia jak chce i co chce na swojej ziemi, a każdy człowiek jest swobodny, robi co chce - więc także zamieszkuje takie ledwo się trzymające się betonowe pionowe slumsy - co z tego, że musi bo tylko na takie go stać - wszak każdy szanse ma równe, jeżeli nie dał rady się dostosować i osiągnąć sukcesu - widać ma na co zasłużył. Czyli na przykład śmierć w pożarze - po co inwestować w jakieś zabezpieczenia, czy wręcz płacić za straż pożarną która przyjedzie - w sumie taniej wyjdzie zbudować nowy blok.

Oczywiście, w tej szarej strefie śmierć jest powszechna - każdy wszak może mieć broń i bronić nią swoich interesów - w tym zabijając innych. Sądów to nie interesuje - wszak, jeżeli nie byłeś dostatecznie sprytny i dostosowany, żeby się zabezpieczyć - twoje ryzyko. Policja - zbędny wydatek. Każdy broni się sam przed bandytami. Samo pojęcie korupcji straciło sens - wszak wszystko jest towarem, zatem na wolnym rynku jest legalnie na sprzedaż. Dzielnice willowe są chronione przez prywatne jednostki porządkowo/wojskowe, strzelające do każdego biedaka który się zbliża.

Oczywiście Ci, któzy osiągnęli sukces czerpią z tego zasłużone korzyści. W większości są oni biznesmenami - polityka, od czasu jak przestała mieć jakikolwiek wpływ na cokolwiek, straciła rację bytu - zredukowana do minimum administracja co jakiś czas zajmuje się sprawami reprezentacyjnymi - ale politycy nie znaczą już nic. Oczywiście wszystko liczy się pieniędzmi. Oczywiście nowi gracze się nie pojawiają - kto wygrałby z tymi kilkoma wielkimi korporacjami, które kontrolują po kilkanaście branży na całym świecie (wszak ograniczenia natymonopolowe godzą w wolny rynek! wszak skoro mam pieniądze, to czemu nie mogę kupić konkurencji?). No cóż, warstwa ta liczy kilka procent populacji - opierając się na kilkunastoprocentowej klasie średniej, która wykonuje polecenia i wydaje je tej szarej masie na samym dole.

Mogę tak długo.

> Czytales ostatni Wprost? :)

Nie.

-- 
PTR
Received on Tue 20 May 2008 - 15:48:59 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET