Yudtrxphzwgkózruq!

From: tow. Struszynski <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Sat, 17 May 2008 11:01:34 +0200


Siedzą wróble na balkonie.

Kurwa chuj nie mam kasy
- Kłamie Stefan swojej żonie.

Wróble na to:
Co za czasy.
Kiedyś to było takie miłe małżeństwo,
chlebkiem sypali, w zimie koce rozkładali, a teraz...

Wróbel orator zagląda przez szybkę do mieszkania.
- Jeszcze chwilka, jeszcze chwilka, krzyczą, krzyczą... o! Koleś bije
babę! - po tych słowach wróble podleciały pod okno i patrzą. Jeden woła:
- Dawaj ją! I teraz! Jeszcze!

Po kilku minutach:
- Poszli! Wchodzę! - wróbel orator wkracza wolno przez otwarte drzwi
balkonowe do środka mieszkania na piątym piętrze. Zachodzi na środek, wychyla się aby zobaczyć co dzieje się w głębi, ale przez drzwi prowadzące z pokoju do przedpokoju nie widać nikogo. Wskakuje szybko na stolik, przygląda się w monitor, po czym skacząc przed klawiaturą wklikuje dziobem z klawiatury adres URL. Strona Wandystanu się ładuje. Inny wróbel stoi na czatach zaglądając w przedpokój. Pozostałe na progu balkonu wołają szeptem:
- No i?

-- 
Towarzysz Struszyński,
gg: 4657938
Received on Sat 17 May 2008 - 02:01:41 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET