> Prawo prawem, a tradycja tradycja. Wszystko chcesz wytlumaczyc
> prawem,
> opieranie sie tylko na spisanym prawie to dzialalnosc maszynowa,
> bezmyslna w
> mojej opinii. Chcesz mi Khand wmowic, ze teraz bedziemy scigac za
> wulgaryzmy? Bo skoro za obraze trzeba Radeckiego prywatnie po
> sadach ciagac,
> to stolica v-panstwowej wolnosci slowa- Mandragorat Wandystanu
> bedzie ganial
> za uzywanie kurew itp.? Czy w moim malym rozumku Cie znowu nie
> zrozumialem?
>
KROTKO O MNOGOSCI FUNKCJI.
Co do mnogosci urzedow, to cenzorem jestem bo nikt inny by sie nie
zglosil; kwiatonem z tegoz powodu; sedzia ludowym tylko z tego powodu
ze faktycznie mam ownerstwo listy dyskusyjnej i nie chce zebys mowil
ze bez tytulu prawnego, a je musze miec, bo tow. Winnicki zapomnial
hasla podczas mandragorowania, i to sie moze zdarzyc kazdemu, wiec
musza byc przynajmniej 2 osoby: w tym przypadku ja i mandragor
Sobczak. Pomyslalem tylko o stanie takim, ze nagle trzeba kogos po
prostu wyrzucic z listy- i wtedy przydalby sie sedzia ktory siedzi
non-stop. Takich sytuacji co prawda nie bylo wiele, ale juz raz sie
zdarzyla. Inaczej, robie to na co inni nie maja ochoty, niestety.
CO DO MERITUM
Pozwol, ze rowniez moge oceniac co jest a co nie jest tradycja
wandejska. Otoz o wolnosc slowa z tow. Winnickim walczylismy
nieprzerwanie od 2004 r. (tow. Winnicki jeszcze wczesniej) ale nigdy
ani ja ani Winnicki nie twierdzilismy, ze wolnosc slowa nie ma
granic. Otoz, jak kazda wolnosc granice ma. GLowna granica jest
wolnosc innych. Monarchofaszyzm polega na tym, ze cenzure stosuje sie
Taka cenzura jest monarchofaszystowska i nie jest wandna. Natomiast ruch wandejski nigdy nie stal na stanowisku, ze cenzury nie ma byc w ogole. Cenzura i uzywanie aparatu przymusu sa domena kazdego, nawet wandnego pastwa. Przyjmujac inaczej nie mozna byloby zakazywac w Wandystanie wypowiedzi typu: "Perun - zabije Cie, wiem gdzie mieszkasz" czy publikowac zdjecia malaych dzieci z penisami doroslych mezczyzn. Tak! Trzeba byloby na to zezwolic, gdyby wolnosc poczytywac jako wartosc absolutna.
Wolnosc wartoscia absolutna nie jest. Wolnoscia absolutna nie jest zatem wolnosc slowa. Zeby ograniczanie tej wolnosci (a zatem cenzura) byla wandna i nie byla faszystowska musza byc, w moim przekonaniu spelnione 4 warunki:
Ten piaty przypadek - to czysta teoria. Ale ja zcenzurowalem tak Michasia, ktory obrazal wulgaryzmem marszalka Sejmu, zwyczajnie bojac sie o wlasna dupe. Z punktem piatym nie ma co dyskutowac. To jest dogmat - na tej zasadzie, ze to juz nie jest zabawa i nie sa przelewki.
Natomiast co do 4-rech punktow to obecne normy dotyczace wulgaryzmow sprawiaja, ze ich cenzura na obecnym etapie spelnia wszystkie 4 normy a zatem jest wandna i nie jest monarchofaszyzmem. W zasadzie karane jest tylko takie uzywanie wulgaryzmow ktore byloby:
Tak to widze. Moim zdaniem nie ma co mowic, ze wolnosc slowa jest zagrozona. Te standardy sa niezmieniane od lat. Zawsze byly takie. Ale zawsze tez byla mowa o tym, ze zadna wolnosc nie jest wolnoscia absolutna. Dyskutowanie akurat z tym odebralbym jako populizm. Ale z tego co widze, takze tow. Prezydent nie wyklucza w ogole karania za slowa. Ja tez nie wykluczam, podkreslam ze musi wszystko byc zgodnie z procedurami, zgodnie prawem, bez rezimowosci, obiektywnie, najlepiej cywilnie a nie karnie, karnie przy totalnych wałkach - ale moze zdarzyc sie tak, ze aparat panstwowy bedzie musial zastosowac przymus i go zastosuje.
khand Received on Wed 07 May 2008 - 05:11:44 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET