"Towarzyszko Pretorko,
Dziekuje za zaufanie. Dzieki temu wchodzimy w dalszy demokratyczny postep ojczyzny, bowiem sankcjonuje sie moj dostep do LD jako moderatora.
(...)
khand"
Moim zdaniem wjezdzamy naszym pociagiem na monarchofaszystowskie tory.
O wiele prosciej byloby tak: ktos poczul sie urazony- zglasza sprawe do sadu i to sad decyduje, czy nastapilo zlamanie prawa. Nie naklada jednak moderacji, ale wydaje nakaz przeproszenia itp. Dopiero przy ponawiajacych sie pozwach i stwierdzeniu winy, sad naklada moderacje.
Jestem w ogromnym szoku, jako Wandejczyk, jako obywatel i jako prezydent Mandragoratu.
Zastanawiajace jest rowniez to, ze nagle po skierowaniu wulgaryzmow w strone Khanda, zostaje on sedzia odpowiadajacym za moderacje. Mianuje go Tow. Pretorka, ktora jest od dawna nieaktywna? Nagle wie o wszystkim, czyta na biezaco i mianuje sedziego? Akurat Khanda?
Czy dotychczasowy tryb nam nie wystarczal? Co byloby zlego w samodzielnym pozywaniu przed sadem, jak mialo to miejsce wczesniej, sam takie pozwy skladalem?
Dlaczego nie uznaje sie, co funkjconowalo odkad pamietam, ze najpierw jest wolnosc slowa, a potem karanie? Nie w sensie jakiegos policjancika, decydujacego o moderacji, ale jak na wolny kraj przystalo: czujesz sie urazony, idziesz do sadu, a najlepiej mowisz Twojemu obrazaczowi, ze tez jest popierdolony.
Tow. Khand wandejskim aspirantem Duda?
Powiadam Wam- przesadny formalizm zabija wandejskiego ducha.
-- Perun Prezydent MW [Non-text portions of this message have been removed]Received on Wed 07 May 2008 - 02:51:32 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET