> Czytaj. Nie jestem Perunem i o zamachu stanu nie mówię. Natomiast,
> żeby się wpasować w groźby mandragora użyłem sformułowania "zamach na
> rację stanu". Czyli, mówiąc krótko, uważam że działanie mandragora
> Czarneckiego zaszkodziło dobru Wandejskiemu, jakim jest praworządność
> i przede wszystkim - władza ludu. Przejęcie jej przez Mandragora moim
> zdaniem godziło w zasadę, że mandragor może sprawować urząd
> Prezydenta, tylko kiedy istnieją ważne przesłanki uniemożliwiające
> wyłonienie go drogą demokratyczną, bądź istnieje ważna sytuacja która
> wymaga natychmiastowych działań - a taka sytuacja nie miała miejsce -
> zresztą, nie przypominam sobie żadnych istotnych działań Mandragora.
Zgodnie z Wandejską Konstytucją, Mandragorzy przejmują stołki urzędników wówczas, kiedy urzędnicy ci nie wywiązują się należycie ze swoich obowiązków. Pieprzenie, że było to złe, jest pieprzeniem ważnym, pokazującym jak w przyszłości kształtować konstytucję. Lecz odwoływanie się do haseł, że był to zamach stanu, czy na rację stanu jest bez sensu. Najwięcej krzyczą Ci, których wówczas nie było. Zamiast zabrać sie do dalszej zabawy, mamy kukuły, tramwaje, nowego prezydenta, i problem z wyborami do Churału, to nagle zaczyna się jakaś niedojebana nagonka. I po co? Aby zniesmaczyć i popsuć zabawę komuś, kto usiłował utrzymać Wandystan w kryzysie w jak najlepszym stanie? Że niby wybory nie zostały ogłoszone wcześniej, no niby mogły, ale nie zostały. Trudno, stało się, jedziemy dalej. Wanda nas ułaskawił dwoma chętnymi na stołek prezydenta. Ale nie ma chętnych do Churału. Z pewnością te roszczeniowe, pieniacze i dementywne okrzyki wznoszone tu i ówdzie nie pomogą.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 4657938Received on Sun 27 Apr 2008 - 21:08:31 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET