> Czyżby? A czy warunkiem zamachu stanu nie jest celowe zaszkodzenie
> krajowi? Czy Czarnecki zaszkodził czemukolwiek? Kto miał wtedy być
> prezydentem?
Czytaj. Nie jestem Perunem i o zamachu stanu nie mówię. Natomiast, żeby się wpasować w groźby mandragora użyłem sformułowania "zamach na rację stanu". Czyli, mówiąc krótko, uważam że działanie mandragora Czarneckiego zaszkodziło dobru Wandejskiemu, jakim jest praworządność i przede wszystkim - władza ludu. Przejęcie jej przez Mandragora moim zdaniem godziło w zasadę, że mandragor może sprawować urząd Prezydenta, tylko kiedy istnieją ważne przesłanki uniemożliwiające wyłonienie go drogą demokratyczną, bądź istnieje ważna sytuacja która wymaga natychmiastowych działań - a taka sytuacja nie miała miejsce - zresztą, nie przypominam sobie żadnych istotnych działań Mandragora.
To jest - jeżeli by ogłosił wybory i nikt by się nie zgłosił, słowa bym nie pisnął. Gdyby akurat byłyby jakieś problemy z serwerem, jakaś wojna, cokolwiek, chujemujedzikiewęże - nie byłoby sytuacji. Ale to, że mikronacje są aktywniejsze i potem mniej aktywne, to jest rutyna, nie nadzwyczajna sytuacja.
> Owszem. To o czym mówisz ma miejsce w sytuacjach zupełnie normalnych, a
> nie w sytuacji opróżnienia urzędu, w sytuacji nadzwyczajnej. W takiej
> sytuacji potrzebny jest ktoś kto zapewni spókój w kraju. Mandragor miał
> pełne prawo podjąć decyzję o ogłoszeniu wyborów wtedy kiedy chciał, aby
> miały miejsce. Zrobił tak jak uważał. Nie wszystkim się to spodobało. Po e
> jaką jednak cholerę do tego wracać? Mamy nowego prezydenta? Mamy. Churał
> się produkuje. Trybun również.
Nie. Opróżnienie urzędu nie jest sytuacją nadzwyczajną bynajmniej. Spokój w kraju? A co, jakieś zamieszki były, wróg spamował listę? Ba. Wcześniej było narzekanie na to, że sytuacja była właśnie za spokojna (kryzys aktywności). Jeżeli o to Ci chodzi, to patrz wyżej.
Urząd się opróżnia, to niezwłocznie się rozpisuje wybory (na jak najbliższy termin) i sprawuje się władzę do czasu wyborów. A nie sprawuje się ją przez półtorej miesiąca. Co byś powiedział, gdyby np. (tu szafuję argumentem z reala, żeby lepiej dotarło) gdyby Prezydent zamarł nam był (z naturalnych przyczyn) a wybory rozpisano na za półtora roku? I przez te półtora roku władzę jego dzierżyłby Marszałek Sejmu czy który tam teraz ma go zastępować? Raczej nie byłby wg Ciebie to pokaz demokracji i praworządności?
> Kurwa Radziecki teraz sprawiasz wrażenie, że jesteś bliźniakiem Peruna.
Bynajmniej. Czytaj lepiej, synu :-]
> Nie Radziecki. Jesteś za ich obaleniem. Nazywaj rzeczy po imieniu. Mówisz tradycja tradycją, a sam masz ją w dupie.
> Mandragorat Wandystanu bez Mandragorów?
Lepszy bez nich, niż bez demokracji.
Ale bynajmniej - mylisz się. W moich słowach błędnie dopatrujesz się chęci usunięcia Mandragorów. Myślę po prostu, że i to stanowisko powinno pochodzić z wyborów i być kadencyjne - aby nasza demokracja była pełna. To jak długa byłaby kadencja i jak wybory by wyglądały - inna sprawa - różne ajwaje można wymyśleć. Aczkolwiek sądzę że najlepiej by było, gdyby byli takimi samymi urzędnikami jak Pretor, Prezydent czy Kwiatoni - sprawują w końcu podobną władzę.
-- PTRReceived on Sun 27 Apr 2008 - 15:49:06 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET