Re: O dowcipach

From: Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka <waldemaria_usunto_at_gmail.com>
Date: Wed, 23 Apr 2008 02:05:48 +0200


Witaj, Khand! W swoim liście z 2008-04-22 22:40 piszesz:
> Moim zdaniem
> poprzez stereotypy uzyte w dowcipach nie szerzy sie nienawisci -
> przeciwnie, sprawia ze mowienie o pewnym narodzie jest czescia
> kultury drugiego narodu. Prawdziwa nietolerancja wynika przeciez
> najczesciej ze strachu przed obcoscia.
Ogólnie rzecz biorąc, tak. Śmiech to reakcja, która pozwala oswoić 
strach i rozładować gniew. W wielu sytuacjach mamy do wyboru - albo się 
zezłościć, albo roześmiać. Którą z tych możliwości wybieramy, to już 
kwestia wyrobionych nawyków albo filozofii życiowej. Bardzo często śmiejemy się z tego, co budzi w nas lęk - i chyba stąd się bierze powodzenie świńskich dowcipów (które rozładowują lęki o podłożu seksualnym), czarnego humoru (strach przed śmiercią), kawałów o Rusku i Niemcu, humoru absurdalnego (oswajającego lęk przed chaosem) itp. Ale są też pewne granice, dość zindywidualizowane, po których przekroczeniu dowcipy zamiast śmieszyć budzą zażenowanie albo niesmak, dla mnie np. są to niektóre polskie dowcipy o Rumunach czy cykl kawałów tzw. "oświęcimskich".

> A rasizm to sie zaczyna wtedy, kiedy faktycznie narusza
> sie wolnosc innych - na przyklad - gdy nie pozwala sie Polakom w
> Niemczech mowic po polsku z wlasnymi dziecmi. Ale to inny temat.
>

Gdy faktycznie (fizycznie) narusza sie wolność innych - to moim zdaniem jest już drugi etap, nie pierwszy. Bo rasizm, fanatyzm, monarchofaszyzm, ludwikoburbonizm, a także chamstwo (nieraz mylone z asertywnością) i inne zwyrodnienia relacji międzyludzkich zaczynają się już na poziomie języka. Zaczynają się wtedy, gdy w myśleniu i mówieniu o innych osobach całkiem na serio sprowadzamy je do poziomu przedmiotów, problemów, przeszkód do usunięcia, a jeszcze bardziej, kiedy przekonujemy do tego innych, de facto nawołując do ograniczenia cudzej wolności. Jeśli zaś chodzi o dowcipy, to nie przychodzi mi do głowy żaden przykład dowcipu o takich cechach. Niektóre kawały bywają niesmaczne i utrwalają krzywdzące stereotypy, ale niektóre - choć z pozoru niewiele się różnią od tych pierwszych - mają na celu coś wprost przeciwnego: mianowicie, przez swój ironiczny ton albo podtekst wyśmiewają, a przez to rozbrajają i unieszkodliwiają te właśnie stereotypy. Granica jest tu cienka, więc w przypadkach naruszenia dobrego smaku lepiej zbyć niewybredny dowcip grymasem politowania albo pobłażliwym machnięciem ręką, niż ganiać z nim zaraz do prokuratora.

No to się napisałam :-)

-- 
gen. mjr mgr np. Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka,
Mutter des Gnomischen Volkes
http://gnomia.scholandia.pl
Received on Tue 22 Apr 2008 - 17:06:10 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET