"No dobrze, uściślę. Przeżyłem już swoje lata w v-świecie i większość ruchów i władz, które są godne uwagi (Teutoński Maj, Wandystan czy Gnomia) nie rodziły się z programów, tylko z działania, z tworzenia.
Listę postulatów towarzysza uważam za słowotok i czcze życzenia. Ja idę do prezydentury z hasłami i z paroma postulatami, które na 100% jestem w stanie zrealizować. Jeżeli mówię, że wypierdolę Czarneckiego, to wypierdolę. Jeżeli zrobię coś na rzecz promocji, to się nie omieszkam pochwalić.
Wandosławię,"
Ale nie rozumiem, czemu czcze gadanie? Czy jak mowie o konkretach w polityce zagranicznej albo wewnetrznej, to jest czcze gadanie? Oczywiscie, moglbym powiedziec: bede dzialal jak za pierwszej prezydentury, ale to bylaby prawda tylko po czesci, bo zamierzam uczyc sie na bledach.
Uwazam, ze jestem w stanie zrealizowac wszystko, o czym napisalem. W dodatku- ja nie pisze tylko o konkretach, prezydentura jest czasami mocno niekonkretna, bo nie da sie tylko pracowac zgodnie z terminarzem, sa zdarzenia nieprzewidziane, polityka zagraniczna ciagle pracuje, trzeba dzialac czasami doraznie, czasami zmieniac plany. Z moich pomyslow mozna wyczytac, ze w razie jakichs radykalnych ruchow, zmian itd. bede rozmawial z Ludem, z doradcami, nie usiade na kiblu i nie stwierdze: kurwa, wiem, lepiej od innych.
A Wasze konkrety, owszem, sa, ale co to za konkret- wypierdole Czarneckiego (nie rozumiem zupelnie, czemu zwyczajowo pelniona przez Mandragora Socjogramu funkcja ma byc powierzona komus innemu- oczywiscie, byly momenty zerwania z tradycja, ale tutaj jestem konserwatysta, uwazam, ze tak jak Matka Narodu Winnicki, Czarnecki powinien te funkcje pelnic). A inne konkrety? Chcecie prowadzic Wandystan jak Gnomie, tylko bardziej w duchu Wandy? Co to w ogole ma byc, bo kompletnie nie rozumiem?
I szlag mnie trafia, jesli ktos mowi, ze cos rodzilo sie z tworzenia, a nie z programow. Tutaj sie kompletnie nie zgadzam. Powinnismy jednoczesnie dzialac, ale i tworzyc programy, nawet utopie, rekonstruowac je i podchodzic refleksyjnie do naszej dzialalnosci. Oczywiscie, mozna zabrac sie za robote ot tak, od serca, ale bez jaiegos chocby rysu planu, bez wizji, mozemy razem zbudowac z Wandystanu wiezowiec, ktory przypadkiem bedzie zamiast wzbijac sie w gore, bedzie szedl w bok, czyli bedzie lezal na ziemi.
Wasza Wandowa pseudoideowosc- bo nie konkretyzujecie jej, polaczona z totalnym brakiem wizji, a jedynie checia dzialania (co wspaniale, ale za malo na prezydenture) jest w moim przekonaniu rzucaniem sie z motyka na slonce.
-- brthz [Non-text portions of this message have been removed]Received on Sun 20 Apr 2008 - 10:43:23 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET