Re: Wandystan: beton

From: Paweł Ciupak <pawel-ciupak_usunto_at_o2.pl>
Date: Mon, 07 Apr 2008 17:16:18 +0200


Dnia 07-04-2008 o 10:26:44 Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka <waldemaria_usunto_at_gmail.com> napisał(a):

> No właśnie odnoszę wrażenie, że plusy miałyby tu przewagę nad minusami.

Ważne, żeby minusy nie przesłoniły nam plusów, parafrazując słynne zdanie :P.

> Warto by się na spokojnie zastanowić, jaki kształt mógłby mieć taki
> skonfederowany twór (np. czy byłaby to bardziej konfederacja państw, czy
> państwo federacyjne - mnie osobiście bliższy jest ten pierwszy model)

Oczywiście, że konfederacja - nie róbmy drugiej S****cji, ani nawet Dreamlandu - chociaż z tego co słyszałem, ten ostatni ma dość dobry model federacyjny.

> 1. Wspólna (całkowicie lub w pewnym zakresie) polityka międzynarodowa.

Całkowicie - łonienienie, to już przerabialiśmy. W pewnym zakresie - tu należałoby się zastanowić jakim, ale na pewno dość podstawowym.

> 2. Wspólna waluta (?).

Mi by bardziej pasowało stałe sprzężenie walut narodowych w stosunku 1:1, ale z zachowaniem nazw narodowych.

> 3. Wspólne obywatelstwo (zamiast możliwości posiadania podwójnego).

łOczywiście, to raczej powinno być oczywiste - to ma być konfederacja, a nie organizacja międzynarodowa.

> 4. Wspólna lista dyskusyjna.

Jestem sceptyczny - mogłoby się niestety to odbić na aktywności list narodowych.

> Dlatego najwięcej świeżej krwi przyciągają państwa duże - działa tu
> efekt kuli śnieżnej.

Pełna racja - jest to jak dla mnie jeden z powodów, czemu takie coś należałoby tworzyć.

> Ewentualne przystąpienie nowych członków do konfederacji odbywałoby się
> na mocy jednego aktu, przez co natychmiast zwiększałoby masę i pęd
> naszej śnieżnej kuli. Załóżmy na przykład, że dzisiaj Gnomia podpisuje
> traktat o współpracy z Ikslandią czy Ygreklandem. Jeśli działa na własną
> rękę, siostrzeństwo wandejsko-gnomie nie przechodzi automatycznie na
> Ygrekland czy Ikslandię, zatem kraj ten pozostaje niejako poza wspólnym
> obiegiem. Prowadzi to do rozproszenia sił, ponieważ realizacja takiego
> traktatu wymaga zainwestowania w działania bilateralne czasu i energii,
> które w przypadku konfederacji prowadzącej wspólną politykę
> międzynarodową działałyby dośrodkowo, nawet gdyby przedmiot działań
> pozostał taki sam (np. rozwój i zacieśnianie kontaktów z Igreklandem). W
> ramach konfederacji wysiłki związane z integracją nowego uczestnika
> rozkładałyby się na całą społeczność, a jednocześnie od razu, za jednym
> zamachem, zwiększałyby naszą "pulę genową".

No właśnie.

> Na razie to tylko luźne uwagi, oparte w większym stopniu na mojej
> kobiecej intuicji

Chyba v-kobiecej :P.

-- 
Paweł Ciupak, pozdrawiam (z Linucha)

"Puszczalska dziewczyno, gdziekolwiek jesteś,
Jestem cały samotny, i właśnie ciebie chcę."
(Mandaryna z Kanady feat. Złodziej z Wirginii)
Received on Mon 07 Apr 2008 - 08:33:57 CEST

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET