> No właśnie odnoszę wrażenie, że plusy miałyby tu przewagę nad minusami.
Ważne, żeby minusy nie przesłoniły nam plusów, parafrazując słynne zdanie :P.
> Warto by się na spokojnie zastanowić, jaki kształt mógłby mieć taki
> skonfederowany twór (np. czy byłaby to bardziej konfederacja państw, czy
> państwo federacyjne - mnie osobiście bliższy jest ten pierwszy model)
Oczywiście, że konfederacja - nie róbmy drugiej S****cji, ani nawet Dreamlandu - chociaż z tego co słyszałem, ten ostatni ma dość dobry model federacyjny.
> 1. Wspólna (całkowicie lub w pewnym zakresie) polityka międzynarodowa.
Całkowicie - łonienienie, to już przerabialiśmy. W pewnym zakresie - tu należałoby się zastanowić jakim, ale na pewno dość podstawowym.
> 2. Wspólna waluta (?).
Mi by bardziej pasowało stałe sprzężenie walut narodowych w stosunku 1:1, ale z zachowaniem nazw narodowych.
> 3. Wspólne obywatelstwo (zamiast możliwości posiadania podwójnego).
łOczywiście, to raczej powinno być oczywiste - to ma być konfederacja, a nie organizacja międzynarodowa.
> 4. Wspólna lista dyskusyjna.
Jestem sceptyczny - mogłoby się niestety to odbić na aktywności list narodowych.
> Dlatego najwięcej świeżej krwi przyciągają państwa duże - działa tu
> efekt kuli śnieżnej.
Pełna racja - jest to jak dla mnie jeden z powodów, czemu takie coś należałoby tworzyć.
> Ewentualne przystąpienie nowych członków do konfederacji odbywałoby się
> na mocy jednego aktu, przez co natychmiast zwiększałoby masę i pęd
> naszej śnieżnej kuli. Załóżmy na przykład, że dzisiaj Gnomia podpisuje
> traktat o współpracy z Ikslandią czy Ygreklandem. Jeśli działa na własną
> rękę, siostrzeństwo wandejsko-gnomie nie przechodzi automatycznie na
> Ygrekland czy Ikslandię, zatem kraj ten pozostaje niejako poza wspólnym
> obiegiem. Prowadzi to do rozproszenia sił, ponieważ realizacja takiego
> traktatu wymaga zainwestowania w działania bilateralne czasu i energii,
> które w przypadku konfederacji prowadzącej wspólną politykę
> międzynarodową działałyby dośrodkowo, nawet gdyby przedmiot działań
> pozostał taki sam (np. rozwój i zacieśnianie kontaktów z Igreklandem). W
> ramach konfederacji wysiłki związane z integracją nowego uczestnika
> rozkładałyby się na całą społeczność, a jednocześnie od razu, za jednym
> zamachem, zwiększałyby naszą "pulę genową".
No właśnie.
> Na razie to tylko luźne uwagi, oparte w większym stopniu na mojej
> kobiecej intuicji
Chyba v-kobiecej :P.
-- Paweł Ciupak, pozdrawiam (z Linucha) "Puszczalska dziewczyno, gdziekolwiek jesteś, Jestem cały samotny, i właśnie ciebie chcę." (Mandaryna z Kanady feat. Złodziej z Wirginii)Received on Mon 07 Apr 2008 - 08:33:57 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET