> Hmm... Ja bym to raczej widział jako ścisłą unię, sojusz, ostatecznie -
> - konfederacja. 3 narody pod 1 sztandarem, a jednocześnie każdy oddziel-
> nie pod swoim. Bo dalsze zespalanie już nam 2 razy nie wyszło (Sarmacja,
> Zongya)...
> Ja bym widział to tak: wspólne wytyczne PZ (Ikslandii nie lubimy, Ygrekland
> owszem), oddzielnie w szczegółach (traktaty etc.)
> widzialbym tutaj miejsce tylko na uzgadnianie
> wspolnych wytycznych. A tak - każdy niech rządzi się po swojemu, a
> reszta niech mu nosa w rządy nie wkłada.
> Nu. Tak sobie dumam, ale wątpie, żebym miał rację, bo ostatnio zgłu-
> piałem.
Towarzyszu Pupka, widzę, że myślimy podobnie. Ale, jak to powiadają w Leblandii, Tyran tkwi w szczegółach. Napisałbym więcej, ale akuratnio piszę spod kleboczącej klawiatury i to mnie tak denerwuje, że chyba porzucę pisanie i coś poczytam. Wszyscy głupiejemy z czasem. To się nazywa powolny marsz w kierunku szczęśliwej demencji po 60.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 4657938Received on Mon 07 Apr 2008 - 04:37:38 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET