No właśnie odnoszę wrażenie, że plusy miałyby tu przewagę nad minusami. Warto by się na spokojnie zastanowić, jaki kształt mógłby mieć taki skonfederowany twór (np. czy byłaby to bardziej konfederacja państw, czy państwo federacyjne - mnie osobiście bliższy jest ten pierwszy model), a dalej - jakie konkretnie następstwa pociągnęłoby za sobą powołanie takiego związku.
Sprawy, nad którymi warto by się na wstępie zastanowić, to przede wszystkim:
Głównym plusem, jak sądzę, byłoby powiększenie skali, w jakiej się poruszamy. Pomijając rolę wszelkiego rodzaju działań promocyjnych, o atrakcyjności państwa wirtualnego w znacznym stopniu decydują rozmiary społeczności, która je zamieszkuje. Dlatego najwięcej świeżej krwi przyciągają państwa duże - działa tu efekt kuli śnieżnej.
Działanie w ramach konfederacji sprzyjałoby też zachowaniu "ekonomii sił", przynosząc uproszczenie rozmaitych struktur i procedur. Wspólne urzędy centralne odciążyłyby lokalne społeczności, pozwalając im się oddać w większym stopniu innym sferom działalności mikronacyjnej, takim jak choćby radosna twórczość.
Ewentualne przystąpienie nowych członków do konfederacji odbywałoby się na mocy jednego aktu, przez co natychmiast zwiększałoby masę i pęd naszej śnieżnej kuli. Załóżmy na przykład, że dzisiaj Gnomia podpisuje traktat o współpracy z Ikslandią czy Ygreklandem. Jeśli działa na własną rękę, siostrzeństwo wandejsko-gnomie nie przechodzi automatycznie na Ygrekland czy Ikslandię, zatem kraj ten pozostaje niejako poza wspólnym obiegiem. Prowadzi to do rozproszenia sił, ponieważ realizacja takiego traktatu wymaga zainwestowania w działania bilateralne czasu i energii, które w przypadku konfederacji prowadzącej wspólną politykę międzynarodową działałyby dośrodkowo, nawet gdyby przedmiot działań pozostał taki sam (np. rozwój i zacieśnianie kontaktów z Igreklandem). W ramach konfederacji wysiłki związane z integracją nowego uczestnika rozkładałyby się na całą społeczność, a jednocześnie od razu, za jednym zamachem, zwiększałyby naszą "pulę genową".
Na razie to tylko luźne uwagi, oparte w większym stopniu na mojej kobiecej intuicji niż na uporządkowanych przemyśleniach, ale chyba warto by te sprawy rzucić na kowadło LDMW i w toku dyskusji przekuć na konkretne wnioski :-)
Czuj, czuj!
-- gen. Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka, Matka Narodu Gnomiego http://gnomia.scholandia.plReceived on Mon 07 Apr 2008 - 01:28:01 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET