> Bo mam wrażenie, że w tym momencie dopierdalasz się na siłę ;) Tow.
> Struszyński jest akurat ostatnią osobą którą można by o to posądzić.
> M. in. dlatego, że z Sarmacją nie miał praktycznie nic wspólnego.
Nie, nie, nie.
Nie chodzi mi o to. Towarzysz Struszyński chyba zrozumiał.
Po prostu moim skromnym zdaniem powinniś(my?/cie?) sobie dać spokój z budowaniem aktywności na LDMW poprzez ciągłą krytykę KS. Bo to jest woda, a nie działanie.
Spójrzcie na stosunek liczby postów opartych na sraniu w Sarmację z ogólną liczbą postów na LDMW. Bez sensu.
Ja w sporze udziału nie biorę. Nie jestem ani po stronie betonu z KS, ani po stronie MW. Stoję, patrzę i mi się odechciewa. Bo MW miał być inny niż KS. A się upodabnia.
Zawsze Mandragorat był dla mnie odskocznią -- jak miałem dosyć cholernej sztywności, formalizmu etc. w KS -- ograniczałem się tam, żeby tutaj odpocząć. Tutaj był luz. Tutaj był relaks, tutaj było działanie. Wiem, że sporo teraz napisze, że Wandystan był 'dodatkiem'. To twierdzenie jest krzywdzące, gdyż właśnie z uwielbienia do kultury wandejskiej stworzyłem Wandowice.
Ale widzę ostatnio, że kulturę wandejską, którą zapamiętałem, chuj strzelił. Nie ma jej teraz już w Mandragoracie. Co stwierdzam z bólem. Teraz MW -- z tego, co widzę, opiera się na sraniu ogniem we wszystko, co się rusza. Kiedyś kłótnie były dodatkiem -- fascynującym, wciągającym i -- paradoksalnie -- budującym. Teraz -- jest rdzeniem dyskusji.
Mikronacje mają bawić, a nie denerwować i przyprawiać o irytację permanentną. I nie piszę tutaj bynajmniej jedynie o sobie.
Pierwszy chyba tak długi post na LDMW z wyjaśnieniami tego typu. Na LDKS też w sumie mógłbym to wysłać, ale tam bynajmniej poprawy nie będzie. Tutaj -- kto wie?
I znów się zamykam na dłużej, zapewne [: Bo po co strzępić język, kiedy w tym czasie można konkretnie podziałać?
-- JakubReceived on Wed 02 Apr 2008 - 11:03:05 CEST
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:22 CET