2 kwietnia 2005 roku o 21:37 zmarł nasz wspaniały papież Jan Paweł II, był to człowiek o wielkiej osobowości, dokonał rzeczy niemożliwych. Doskonale znane słowa ojca świętego "Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!" były jakże ważne dla nas dla polaków, dzięki tym i wielu innym wypowiedzianym słowom papież wyprowadził nas na drogę wolności, prawdy, chwały i demokracji. To dzięki niemu dziś żyjemy w tak pięknym kraju Polsce. Wielkim patriotą był Ojciec Święty, każdorazowo do późnych lat 90 tych ubiegłego wieku Jan Paweł II podczas każdej pielgrzymki do swojego ojczystego kraju chodził w góry, podczas nieoficjalnych pielgrzymek zimą jeździł na nartach. Jednym słowem kochał ten daleki kraj. Karol Wojtyła był człowiekiem niewątpliwie wielkiego formatu, jako jedyny biskup Rzymu podróżował 116 razy, nawet do krajów dotkniętych wojną, klęską żywiołową, zarazą czy też do krajów nastawionych przeciwko pokojowi na świecie. Dla wielu osób stanowił ogromny autorytet w całej niezwykłej osobowości. Odszedł do wieczności jako szalenie nowoczesny człowiek, wielki pacyfista oraz dowcipniś. Na początku pontyfikatu kazał wybudować basen, na zdziwienie ludzi tłumaczył się To tańsze niż pochowanie papieża i zorganizowanie konklawe. Gdy w 1981 roku został postrzelony przez Turka Ali Agce, spotkał się z nim i wybaczył mu zapomniał a przynajmniej starał się, pokazał całemu światu jak ważne jest przebaczanie innym, nawet jeżeli to takie trudne. Po zamachu papież szybko wrócił do dawnej formy, chociaż ta z dnia na dzień stawała się coraz gorsza. Po tym okresie Ojciec Święty zmagał się z różnymi chorobami, Np. nowotworem okrężnicy. Do dziś pamiętam boże narodzenie w 1995 roku gdy Jan Paweł II podczas wystąpienia z okna w Watykanie zaniemógł. Na starość stwierdzono chorobę Parkinsona, od tej pory czas bił na jego niekorzyść, papież wyraźnie gasł, już w 1999 roku wyglądał niczym z krzyża zdjęty. Biskup Rzymu do momentu śmierci pokazywał jak powinno wyglądać życie. Gdy był na łoż u śmierci nakazywał nam nie rozpaczać nas ogarnęła czarna rozpacz, mieliśmy się RADOWAĆ a siedzimy, smutni, zapłakani. Zastanawiające jest to że za człowiekiem którego szanujemy, uwielbiamy, wychwalamy, stanowi dla nas autorytet w momencie niewątpliwe dla niego ważnym nie słuchamy jego osoby dotyczy również to mnie. 2 kwietnia byłem u kumpla piliśmy piwo, graliśmy w karty, mieliśmy włączone TV a gdy dowiedzieliśmy się o jego śmierci nagle zaniemówiliśmy, odechciało nam się wszystkiego. Posiedziałem u niego ze 20 minut ledwo wstrzymywałem łzy, próbowałem się nie patrzyć w TV i zajmować się czymś. Po powrocie do domu włączyłem GG, rozmawiałem z ludźmi na temat śmierci papieża, niestety łzy poszły ze mnie niczym woda z kranu, jakoś nie potrafiłem wytrzymać, pomimo że papież kazał się radować, jedyne co umiałem zrobić to napisałem w opisie na GG[*]alleluja. Niektórzy się dziwili mocno co wypisuje ale gdy im przypomniałem że nasz kochany papież kazał się radować, zaniemówili. Jednym z przykładów rozkazu r adości jest list napisany przez niego o następującej treści Jestem zadowolony, wy też bądźcie. Módlmy się razem z radością. Dziewicy Maryi powierzam wszystko radośnie tak to mówi nam chyba wszystko. Na zakończenie chciałbym aby każdy z nas odmówił Wieczny odpoczynek ..
Amen.
V - Patryjarcha Vaticanea Patryk I
Vaticanea
PS Ja wiem czego jest wam żal tego że już go nigdy na ziemi nie ujrzycie, ale nie lękajcie się jeżeli będziecie przestrzegać dekalogu i wy żyć z nim w wieczności będziecie
PS2 A druga obawa to taka: następny papież będzie gorszy, ze po nim wszystko się rozleci na pewno nie, on czuwając na nas z niebieskich ziem do tego nie dopuści proście o to Boga za pośrednictwem jego samego.
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:12 CET