Objaśnienie siostrpaństwu spraw Samundy

From: Michał O'Rhada <ks.radetzky_usunto_at_gmail.com>
Date: Tue, 18 Mar 2008 21:10:27 +0100


Failte Wandystan!

A zatem. Niniejsza informacja powstała w celach informacyjnych dla społeczeństwa Wandejskiego, ale zdecydowałem się również na jej opublikowanie w innych miejscach, w których toczyły się spory, w celu wyjaśnienia całej tej sytuacji. Dlaczego dopiero teraz? Bo dalsze kontynuowanie niektórych rzeczy straciło sens.

Zjednoczone Królestwo Samundy przestało istnieć, zgodnie z własną deklaracją, 26 lutego 2008 roku. Nikt z mieszkańców nie miał czasu czy ochoty w niej działać, stąd taka decyzja Królowej.

Już wówczas narodził się w mojej głowie pomysł kolonizacji tych ziem - ba, już wcześniej myślałem o zasiedleniu ziem niczyich w pobliżu granicy dawnej Samundy.

Jakie były pobudki ku temu? Wolna Republika Morvan jest państwem szeroką garścią czerpiącą nie tylko z celtyckiej kultury, ale także z dawnego brytyjskiego systemu politycznego. Z kolei pragniemy również prowadzić politykę imperialną na wzór Anglii Wiktoriańskiej - WRM ma być państwem o wielu obliczach, różnorodnym, obemującym wiele różnych ziem. Przy czym po raz kolejny zaznaczam - zajęte miały być ziemie niczyje, po części też, żeby zachować dawną kulturę, która skazana byłaby na zniknięcie.

Wtedy jednak przygniotły mnie realne obowiązki. Dość, że 6 marca rozpocząłem rozmowę na priv z królową Samundy. Nie miałem zamiaru, jak zdaje się sugerować większość komentatorów, podpisywać z nią żadnej oficjalnej umowy o przekazaniu, albowiem ziemie te były ziemiami niczyimi. Chodziło mi raczej o zgodę na plany kolonizacji, aby właśnie nie zostać okrzyknięty bezprawnym agresorem, a także o zakup praw do kształtu wysp i nazwy.

Osobiście dla mnie domaganie się takich praw jest absurdem, ale ponieważ taki argument już kilkakrotnie wysuwano, wolałem się z tej strony zabezpieczyć, aby uniknąć kolejnych absurdów. Przy okazji w ramach umowy kupiłem również prawa autorskie do materiałów dot. Samundy i jej stron, aby ułatwić sobie kontynuowanie tej kultury.

Owszem, potem posługiwałem się określeniem "zakup ziem". Było to po części spowodowane chęcią nawiązania do tradycji kolonizacji, kiedy to bywało tak, że od kacyka rządzacego paroma wioskami na wybrzeżu kupowano za bezcen (paciorki, muszle, drobne podarki) ziemie, nad którymi nie miał on żadnego zwierzchnictwa, ponadto dałem się zasugerować osobom komentującym, które domagały się jakiejś umowy, na podstawie jakiej zajmuję te ziemie.

No i wszystko pięknie, ale tydzień później sytuacja się skomplikowała. Była Królowa ni stąd, ni z owąd oświadczyła, że oddała mi pieniądze, za które kupiłem te prawa i że zamierza jednak coś robić - konkretnie dwie osoby są zainteresowane tworzeniem jakiegoś państwa. Na moje uwagi, że przecież umowa to umowa, że ja już rozpocząłem prace nad zajęciem tych ziem, nad ich zagospodarowaniem, stwierdziła, że "nie zdawała sobie sprawy, że te ziemie chcę przejąć jako Morvan, a nie na skansen w imieniu OPM".

Owszem, na forum OPM były takie głosy, ale ja nigdzie się do rozmów w tej kwestii nie zobowiązywałem, stwierdziłem tylko, że porozmawiam z nią o kwestii przyszłości tych ziem. Z kolei stwierdzenie, jakoby Królowa nie wiedziała co proponuję są absurdalne, ponieważ w rozmowie dokładnie widać, że wprost mówię o skolonizowaniu Samundy przez WRM.

Ostatecznie ustaliliśmy podczas tej drugiej umowy, że podzielimy ziemie Samundy na kolonię WRM i niezależne państwo, (powstała nawet odpowiednia mapa - http://www.morbhan.org/moje/samunda.png) ale wpierw przeprowadzimy niewielką wojenkę, żeby było o czym pisać. Stąd też walki na Samundzie - były one dwustronnie uzgodnione. Wtedy też pojawił się mój pierwszy post na Forum Mikronacji. Stąd też, kiedy Jej Wysokość zaczęła agresywnie pisać o WRM nie dziwiłem się - wszak spór był ustalony. Wojna też toczyła się z początku w sposób ustalony, a próby interwencji UKZT starałem się zbywać. Dziwiłem się tylko, dlaczego Jej Wysokość nie odpowiada na wiadomości na gg.

Dopiero po dłuższym konflikcie i włączeniu się do niego innych państw, zorientowałem się, że także druga umowa została przez Jej Wysokość złamana - tzn. że nie zamierza ona jej honorować - choćby w związku z deklaracją, że nie mam już po co do niej na priv pisać. Tym bardziej, że po raz kolejny określała się jako władczyni, mimo że tytułu już nie posiadała. Jednocześnie wydawała władcze decyzje, a w przypadkach zwracania się do niej stwierdzała, że żadnej władzy nie pełni.

Dlatego też WRM jest gotowe do rozmów z nową, odrodzoną Samundą tak długo, jak długo funkcji władczych nie pełnią tam Meisande i Rhadmor. Ich osoby uważam za skompromitowane i nie zamierzam prowadzić z nimi żadnych negocjacji.

Oświadczam również, że postanowiłem, że zajęte ziemie niczyje, zgodnie z przedstawioną mapą oznaczone na żółto, pozostają przy Wolnej Republice Morvan, a zatrzymane zostają wszelkie działania wobec innych części terytoriów Samundy. Zmiany w tej kwestii mogą nastąpić jedynie w przypadku umowy między WRM a odrodzoną Samundą - a warunki rozmów przedstawiłem powyżej.

Cóż. Ja wnioski z tej sytuacji wyciągnąłem. Liczę na to, że inni, szczególnie Ci, którzy oskarżają mnie o postawę agresywną, czy to o chęć zdobycia ziem na mapie (nie rozumiem, jaki to miałoby sens) również wyciągną z tego jakieś wnioski.

-- 
Michal O'Rhada, Ojciec Narodu Morwańskiego
Lord Protektor Wolnej Republiki Morvan i Tuolelenkki
Received on Tue 18 Mar 2008 - 13:10:29 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:21 CET