> Pędzący motocykl podrywa tumany kurzu, piasku i igieł sosnowych z
> leśnej dróżki. To Towarzysz Szmrek w pilotce i w żółtosrebrnym szalu
> przemieża trasę. Za godzinę dotrze do Precelkhandy, pod warunkiem, że
> żaden z wystających korzeni nie sprawi mu nie miłej niespodzianki.
A w Precelkhandzie już na niego czekają. Starszy Szturcasekurantz
Flitz Gwjd zniecierpliwiony chodzi tam i spowrotem. Ręce założone z
tyłu, czoło zmarszczone. Mniejszy i bardziej tłusty Oberszturm Łodygow
pali fajkę w fotelu. Na przeciw fotela znajduje się biurko, przy
którym sierżant Włóczka kończy pisać protokół zniszczenia szczoteczki
do ucha. Obersztum puszcza kółka z dymu.
- Wam towarzyszu fajkowe obłczki w głowie! - Zawołał podenerwowany
Gwjd. - A jak nie dojedzie?
- Dojedzie, dojedzie. - Odparł spokojnym i leniwym głosem Łodygow.
- A jak mu się co stanie? Jedzie na skróty, przez Las Pijanych
Niedźwiedzi! - Szturcasekurantz zatrzymał się przed oknem.
- Nic mu nie będzie. - Łodygow rzucił bardziej stanowczo nie odrywając
wzroku od rozpadających się w nicość dumkowyk kółek. - Dowiezie towar
na czas.
- Ależ nerwy! - Zawołał Gwjd impulsywnie machając rękoma. Tupnął przy
tym, splunął w kąt, ponownie założył ręce do tyłu i znów zaczął
wędrować tam i spowrotem. Sierżant przybił ostatnią pieczątkę na
protokole, przyglądał mu się z zadowoleniem, po czym schował do teczki
z szeregiem innych pism, jakie zostaną nazajutrz zaniesione do
dowództwa.
-- Towarzysz Struszyński, gg: 4657938Received on Sun 16 Mar 2008 - 12:41:20 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:21 CET