Re: Wandystan: [???] Na ździebeł łodygowej kropli

From: tow. Struszynski <struszynski_usunto_at_gmail.com>
Date: Sun, 16 Mar 2008 20:41:16 +0100


2008/3/16, tow. Struszynski <struszynski_usunto_at_gmail.com>:

> Pędzący motocykl podrywa tumany kurzu, piasku i igieł sosnowych z
> leśnej dróżki. To Towarzysz Szmrek w pilotce i w żółtosrebrnym szalu
> przemieża trasę. Za godzinę dotrze do Precelkhandy, pod warunkiem, że
> żaden z wystających korzeni nie sprawi mu nie miłej niespodzianki.

A w Precelkhandzie już na niego czekają. Starszy Szturcasekurantz Flitz Gwjd zniecierpliwiony chodzi tam i spowrotem. Ręce założone z tyłu, czoło zmarszczone. Mniejszy i bardziej tłusty Oberszturm Łodygow pali fajkę w fotelu. Na przeciw fotela znajduje się biurko, przy którym sierżant Włóczka kończy pisać protokół zniszczenia szczoteczki do ucha. Obersztum puszcza kółka z dymu. - Wam towarzyszu fajkowe obłczki w głowie! - Zawołał podenerwowany Gwjd. - A jak nie dojedzie?
- Dojedzie, dojedzie. - Odparł spokojnym i leniwym głosem Łodygow. - A jak mu się co stanie? Jedzie na skróty, przez Las Pijanych Niedźwiedzi! - Szturcasekurantz zatrzymał się przed oknem. - Nic mu nie będzie. - Łodygow rzucił bardziej stanowczo nie odrywając wzroku od rozpadających się w nicość dumkowyk kółek. - Dowiezie towar na czas.
- Ależ nerwy! - Zawołał Gwjd impulsywnie machając rękoma. Tupnął przy tym, splunął w kąt, ponownie założył ręce do tyłu i znów zaczął wędrować tam i spowrotem. Sierżant przybił ostatnią pieczątkę na protokole, przyglądał mu się z zadowoleniem, po czym schował do teczki z szeregiem innych pism, jakie zostaną nazajutrz zaniesione do dowództwa.

-- 
Towarzysz Struszyński,
gg: 4657938
Received on Sun 16 Mar 2008 - 12:41:20 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:21 CET