LecÄ… dwie sroki. Jedna ma zielonÄ… czapeczkÄ™, druga korek w dupie. Za
nimi skrzydlaty karp z megafonem w prawej płetwie:
- Towarzysze! Towarzysze! – Woła karp z nieba – Nadchodzi! Staje się!
Na waszych oczach! Na waszych oczach!
Króliki podnoszą łby, jelenie podnoszą łby, żółwie podnoszą łby, lew
łby ścina. Z wilczej nory dobiega ryk:
- Ryyyyk! Kto mnie budzi? Kto mnie budzi?
- To on! To on! – Odpowiadają chórem zwierzęta.
Z nory wydobywa się dym, bucha ogień. Słychać ssyk. Borsuk gra na
kongach, bocian potrząsa bańkami z szerszeniami, sarna wywija
grzechotnikiem. Niedźwiedź, stary alkoholik, usiłuje tańczyć kręcąc
się nieporadnie w kółko. Sarna z sową na gałęzi rzucają szyszkami w
lisoswierza. Po każdym trafieniu ten zawodzi krótkim skowytem, zawsze
idealnie wpisujÄ…c siÄ™ rytmicznie w akompaniament. Zapada zmierzch.
Pędzący motocykl podrywa tumany kurzu, piasku i igieł sosnowych z
leśnej dróżki. To Towarzysz Szmrek w pilotce i w żółtosrebrnym szalu
przemieża trasę. Za godzinę dotrze do Precelkhandy, pod warunkiem, że
żaden z wystających korzeni nie sprawi mu nie miłej niespodzianki.
--
Towarzysz Struszyński,
gg: 4657938
Received on Sun 16 Mar 2008 - 11:18:02 CET