> Sęk w tym, że Was wychowano w przedświadczeniu, że kultura to
> przeciwieństwo wulgaryzmów. Ale to nie jest kultura, to tylko
> konwencja stylistyczna rodem z katechezy. To, że umiecie mówić, że
> kultura obejmuje wszystkie aspekty życia, to nie znaczy, że wiecie,
> czym kultura jest. Jebać wiktoriańskie puryzmy niedouczonej biedoty!
Sęk w tym, że Towarzysz klasyfikuje ludzi na czarnych i białych. A tak nie do końca jest. Nie wiem, po co Towarzysz miesza od razu religię do tego? Czy to znaczy, że katolik nie wie, co to kultura? Ponadto - dlaczego też Towarzysz imputuje sobie możliwość wykładni pojęcia 'kultura'? Czy to nie jest tak, że każdy winien sam sobie stanowić granice i reguły? W końcu to jest ta libertyńska i liberalna doktryna, czyż nie?
O ja wiktoriański puryzm niedouczonej biedoty! Hańba i sromota! Jak ja mogłem uważać do tej pory, że ustanowione - przeze mnie samego - granice 'kultury' mogły być dla mnie odpowiednie?! Ach, och, seppuku popełnię!
Towarzyszu, pierdolicie. I jesteście hipokrytą [:
Ale to IMHO.
Oraz EOT.
-- zrazunovReceived on Thu 13 Mar 2008 - 12:43:08 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:21 CET