Re: Wandystan: odkopane

From: Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka <waldemaria_usunto_at_gmail.com>
Date: Tue, 19 Feb 2008 20:52:53 +0100


Witaj, tow. Struszynski! W swoim liście z 2008-02-19 20:36 piszesz:
>> http://groups.yahoo.com/group/dreamland/message/4290
>>
>
> Towarzyszu! Co Wy sobie za jaja urządzacie? Podajcie swoje Yahoo ID i
> hasło, albo zabierajcie ten link w chuj!
>

A ja akurat posiadam Yahoo ID, więc dla zainteresowanych załanczam przedruk:

Dreamopolis, 1 grudnia 2004 r.

Szanowi Państwo!
Obywatele Królestwa Dreamlandu!

Znajomi, Przyjaciele, Zaciekli Wrogowie i Merytoryczni Oponenci Polityczni!

Wasza Królewska Mość!
Panie Premierze!
Panie Marszałku Izby Poselskiej!

Od co najmniej 2 miesięcy obserwując i uczestnicząc w życiu dreamlandzkim doznaję swego rodzaju zniesmaczenia. Nie chodzi tu bynajmniej o
bitwy polityczne, bo to woda na młyn polityki dreamlandzkiej, jednej z waznych
dziedzin naszego bytowania w tym państwie. Chodzi o swego rodzaju niezadowolenie
wywołane atmosferą Królestwa. Podam kilka wybiórczych wypadków, więc proszę się
mi wybaczyc wolny dobór wątków. Działalność w państwie jest domeną co najwyżej
kilku prominentnych działaczy. O czasu do czasu wybucha ogólnopaństwowy optymizm
związany z jakąś nową ideą (instytucją, propozycją, etc.). Życie polityczne to
czy się od debaty sejmowej do publikacji prasowych. Izba Poselska pracuje nieudolnie. Zastanawiam się nawet czy nie popełniłem kiedyś błędu stając się gorącym orędownikiem parlamentaryzmu. Działania rządu są fasadowe i tak na prawdę widać brak zaangażowania, a co najważniejsze przewodniej idei. Prowincje
Królestwa umierają z powodu braku ich wewnętrznego życia. O niektórych już długo
nic nie slyszałem np. Furlandia czy Surmala. Z dużą atencją obserwuję działania
Morfeusza Tylera, którego działania zmierzają do poprawy sytuacji Księstwa Solardii. Pamiętam czasy, gdy listy dyskusyjne wszystkich prowincji kwitły od
dyskusji.
Uważam, że Dreamland mimo swojej kostytucyjnej monarchii parlamentarnej stacza się w odchłań skrytego autorytryzmu. Najgorszego wymiaru republiki kolesi, otaczania się dworami. Nie wiem czy i kiedy sie ukaże ale jeśli, to mój
artykuł w przyszłym Głosie Weblandu proszę trakotwać jako moją opinię rozwijającą rzucone hasło.
Wielu zapewne ucieszy moja decyzja, mam nadzieję że kogoś zasmuci. W Królestwie Dreamlandu żyłem i pracowałem przez wiele lat. Osiągnąłem wszystko co
mogłem i chciałem osiągnąć. Jako Premier Federacyjnego Królestwa Dreamlandu i
Minister Finansów i Gosparki (pomijając innych) w kolejnych rządach urzeczywistniałem swoją wizję państwa, czułem że mam wpływ na jakość życia obywateli i funkcjonowanie całego organizmu. Nie bez satysfakcji była dla mnie
działalność polityczna. Kiedyś zachłystując się monarchią dziś, i słusznie, uważam że hołubiłem co najmniej autorytaryzm. Swoje wizje i przekonania polityczne mogłem okazywać i w jakimś stopniu się spełniac. Szczerze muszę się
przyznać, że moim marzeniem, gdy przybyłem tytaj było stać się członkiem szlachty. Zapracowałem na to, ale wcale nie okazało się to być czymś nadzwyczajnym, czymś co inaczej stawiałoby mnie w świetle innych obywateli (i
bardzo dobrze). Spełniałem się jako poseł, choć bezustanna rola opozycji i totalna ignoranacja w Izbie koalicji rządzącej nie była zbyt ciekawa. Fakt, miałem udział w powstawaniu konstytucji, odcisnąłem na niej jakieś piętno, ale
niestety teoria często tylko nią zostaje. Przez pewien okres czasu spróbowałem
przedsiebiorczości i odniosłem sukces. Sprawdziłem się w roli dyplomaty, choć
zostałem odwołany to jednak f-cję swoję pełniłem sądzę bardzo dobrze (MSZ mówił
że jestem dobry do momentu oświadczenia niezgodnego z "linią partii" że tak to
nazwę). Byłem też dziennikarzem i wykładowcą uniwersyteckim. Liznąłem wszystkich
dziedzin życia Królestwie. Namacalnie (myśle że mogę tak powiedzieć) dotknąłem
wirtualnego państwa.
W chwili obecnej nie mam już celu działania, nie mogę nic więcej osiągnąć, bo niczego dla mnie nowego nie ma. Jestem znudzony i bezcelowy. Moje
życie realne toczy się w innym, bardziej niż dotychczas, absorbującym tempie.
Otworzyły się przede mną nowe ogromne możliwości. Aby z nich skorzystać muszę
wykorzystać swój czas, umiejętności i zaangażowanie na to, co przyniesie mi namacalne efekty, a nie jedynie kilka zwrotów w e-mailu. W świetle powyższego sądzę nie będzie zaskakującym stwierdzenie, że odszedłem z Królestwa Dreamlandu, jednocześnie nie przenosząc się do żadnego innego. Popełniłem samobójstwo dziś około godziny zerowej. W tym miejscu dziękuję wszystkim mi życzliwym i tym mniej z którymi przyszło mi współpracować przez te kilka lat. Nie mam zamiaru robić tu wyliczanki, niech każdy pomyśli, ja rankingów nie robie. Adwesarzom mówię, że
dzięki Wam nabyłem nieco doświadczenia i jednocześnie nigdy się nie poddałem (czego bynajmniej nie czynię tym aktem, co może potwierdzić hrabia Zakrza z którym odbyłem rozmowę na ten temat kilka może kilkanaście dni temu przy jakiejś
okazji w autobusie).
Nie oczekuję żadnych kometarzy - historia mnie oceni, co też już w Wielkiej Księdze Dreamlandu uczyniła (jak ktoś chce to niech sobie poczyta). Po prostu: nie mówię do widzenia, mówię żegnam...

z wyrazami głębokiego szacunku

poseł prof. dr Bartłomiej baron Jasiński

-- 
gen. Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka,
Prezydent Rządu Ludowego WRE
w stanie spoczynku paranormalnego,
Matka Narodu Gnomiego
http://gnomia.scholandia.pl
Received on Tue 19 Feb 2008 - 11:53:40 CET

This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:21 CET