A ja akurat posiadam Yahoo ID, więc dla zainteresowanych załanczam przedruk:
Dreamopolis, 1 grudnia 2004 r.
Szanowi Państwo!
Obywatele Królestwa Dreamlandu!
Znajomi, Przyjaciele, Zaciekli Wrogowie i Merytoryczni Oponenci Polityczni!
Wasza Królewska Mość!
Panie Premierze!
Panie Marszałku Izby Poselskiej!
Od co najmniej 2 miesięcy obserwując i uczestnicząc w życiu
dreamlandzkim doznaję swego rodzaju zniesmaczenia. Nie chodzi tu
bynajmniej o
bitwy polityczne, bo to woda na młyn polityki dreamlandzkiej, jednej z
waznych
dziedzin naszego bytowania w tym państwie. Chodzi o swego rodzaju
niezadowolenie
wywołane atmosferą Królestwa. Podam kilka wybiórczych wypadków, więc
proszę się
mi wybaczyc wolny dobór wątków. Działalność w państwie jest domeną co
najwyżej
kilku prominentnych działaczy. O czasu do czasu wybucha ogólnopaństwowy
optymizm
związany z jakąś nową ideą (instytucją, propozycją, etc.). Życie
polityczne to
czy się od debaty sejmowej do publikacji prasowych. Izba Poselska pracuje
nieudolnie. Zastanawiam się nawet czy nie popełniłem kiedyś błędu stając się
gorącym orędownikiem parlamentaryzmu. Działania rządu są fasadowe i tak na
prawdę widać brak zaangażowania, a co najważniejsze przewodniej idei.
Prowincje
Królestwa umierają z powodu braku ich wewnętrznego życia. O niektórych
już długo
nic nie slyszałem np. Furlandia czy Surmala. Z dużą atencją obserwuję
działania
Morfeusza Tylera, którego działania zmierzają do poprawy sytuacji Księstwa
Solardii. Pamiętam czasy, gdy listy dyskusyjne wszystkich prowincji
kwitły od
dyskusji.
Uważam, że Dreamland mimo swojej kostytucyjnej monarchii parlamentarnej
stacza się w odchłań skrytego autorytryzmu. Najgorszego wymiaru republiki
kolesi, otaczania się dworami. Nie wiem czy i kiedy sie ukaże ale jeśli,
to mój
artykuł w przyszłym Głosie Weblandu proszę trakotwać jako moją opinię
rozwijającą rzucone hasło.
Wielu zapewne ucieszy moja decyzja, mam nadzieję że kogoś zasmuci. W
Królestwie Dreamlandu żyłem i pracowałem przez wiele lat. Osiągnąłem
wszystko co
mogłem i chciałem osiągnąć. Jako Premier Federacyjnego Królestwa
Dreamlandu i
Minister Finansów i Gosparki (pomijając innych) w kolejnych rządach
urzeczywistniałem swoją wizję państwa, czułem że mam wpływ na jakość życia
obywateli i funkcjonowanie całego organizmu. Nie bez satysfakcji była
dla mnie
działalność polityczna. Kiedyś zachłystując się monarchią dziś, i słusznie,
uważam że hołubiłem co najmniej autorytaryzm. Swoje wizje i przekonania
polityczne mogłem okazywać i w jakimś stopniu się spełniac. Szczerze
muszę się
przyznać, że moim marzeniem, gdy przybyłem tytaj było stać się członkiem
szlachty. Zapracowałem na to, ale wcale nie okazało się to być czymś
nadzwyczajnym, czymś co inaczej stawiałoby mnie w świetle innych
obywateli (i
bardzo dobrze). Spełniałem się jako poseł, choć bezustanna rola opozycji i
totalna ignoranacja w Izbie koalicji rządzącej nie była zbyt ciekawa. Fakt,
miałem udział w powstawaniu konstytucji, odcisnąłem na niej jakieś
piętno, ale
niestety teoria często tylko nią zostaje. Przez pewien okres czasu
spróbowałem
przedsiebiorczości i odniosłem sukces. Sprawdziłem się w roli dyplomaty,
choć
zostałem odwołany to jednak f-cję swoję pełniłem sądzę bardzo dobrze
(MSZ mówił
że jestem dobry do momentu oświadczenia niezgodnego z "linią partii" że
tak to
nazwę). Byłem też dziennikarzem i wykładowcą uniwersyteckim. Liznąłem
wszystkich
dziedzin życia Królestwie. Namacalnie (myśle że mogę tak powiedzieć)
dotknąłem
wirtualnego państwa.
W chwili obecnej nie mam już celu działania, nie mogę nic więcej
osiągnąć, bo niczego dla mnie nowego nie ma. Jestem znudzony i
bezcelowy. Moje
życie realne toczy się w innym, bardziej niż dotychczas, absorbującym
tempie.
Otworzyły się przede mną nowe ogromne możliwości. Aby z nich skorzystać
muszę
wykorzystać swój czas, umiejętności i zaangażowanie na to, co przyniesie mi
namacalne efekty, a nie jedynie kilka zwrotów w e-mailu.
W świetle powyższego sądzę nie będzie zaskakującym stwierdzenie, że
odszedłem z Królestwa Dreamlandu, jednocześnie nie przenosząc się do żadnego
innego. Popełniłem samobójstwo dziś około godziny zerowej.
W tym miejscu dziękuję wszystkim mi życzliwym i tym mniej z którymi
przyszło mi współpracować przez te kilka lat. Nie mam zamiaru robić tu
wyliczanki, niech każdy pomyśli, ja rankingów nie robie. Adwesarzom
mówię, że
dzięki Wam nabyłem nieco doświadczenia i jednocześnie nigdy się nie poddałem
(czego bynajmniej nie czynię tym aktem, co może potwierdzić hrabia Zakrza z
którym odbyłem rozmowę na ten temat kilka może kilkanaście dni temu przy
jakiejś
okazji w autobusie).
Nie oczekuję żadnych kometarzy - historia mnie oceni, co też już w
Wielkiej Księdze Dreamlandu uczyniła (jak ktoś chce to niech sobie poczyta).
Po prostu: nie mówię do widzenia, mówię żegnam...
z wyrazami głębokiego szacunku
poseł prof. dr Bartłomiej baron Jasiński
-- gen. Waldemaria Depa-Zboynitzki de Pierdzimączka, Prezydent Rządu Ludowego WRE w stanie spoczynku paranormalnego, Matka Narodu Gnomiego http://gnomia.scholandia.plReceived on Tue 19 Feb 2008 - 11:53:40 CET
This archive was generated by hypermail 2.4.0 : Wed 08 Jan 2020 - 17:31:21 CET